Na skrzyżowaniu ul. Warszawskiej i Budowlanych w Bielsku-Białej do policyjnego radiowozu podbiegł mężczyzna, który krzyknął, że jego żona rodzi. Policjant natychmiast włączył sygnały świetlne i dźwiękowe, pomagając kierowcy forda dojechać do szpitala. Chwilę później kobieta urodziła syna.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Podczas patrolowania bielskiej ul. Warszawskiej, starszy sierżant Kamil Tabiś zauważył kierowcę forda, który był wyjątkowo zdenerwowany. W pewnym momencie kierujący zatrzymał samochód i podbiegł do radiowozu. Krzyknął, że jego żona rodzi w samochodzie.

Dzielnicowy nie zastanawiał się nawet przez chwilę, włączył sygnały świetlne i dźwiękowe, eskortując małżeństwo do szpitala. W międzyczasie poinformował oficera dyżurnego o tym, że eskortuje rodzącą kobietę i toruje małżonkom w ten sposób drogę. Poprosił dyżurnego, by na miejscu czekali już lekarze.

W szpitalu na rodzącą czekał już personel. Chwilę później kobieta urodziła syna. Chłopiec ma na imię Jakub, waży 3,5 kg i ma 55 cm wzrostu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem