Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Psa Fijo jeszcze niedawno znała cała Polska.  Z internetu, z gazet, z telewizji. Jego historia bardzo poruszyła ludzi. Miał zaledwie kilka miesięcy, gdy doświadczył ogromnego okrucieństwa ze strony człowieka, w dodatku kogoś, kogo kochał i komu ufał. Został skatowany przez swojego właściciela. Mężczyzna wybił mu zęby, uszkodził kręgosłup, przetrącił miednicę. Skatowanego szczeniaka leżącego w kałuży krwi znalazła żona mężczyzny. Za oprawcą wysłano list gończy. Udało się go zatrzymać.

Fijo dzielnie walczył o zdrowie

Fijo trafił pod opiekę Fundacji dla Szczeniąt "Judyta". Pies przeszedł specjalistyczną operację odbarczenia rdzenia kręgowego w czeskim Bohuminie, zabieg został wykonany przez doktora Martina Novaka. Zwierzakiem zajęła się potem Przychodnia Weterynaryjna Roch-vet w Mazańcowicach koło Bielska-Białej, wyspecjalizowana m.in. w rehabilitacji zwierząt. Fijo dzielnie ćwiczył m.in. na specjalnej bieżni wodnej. Potem pies był w Portugalii w specjalistycznej klinice. Zaczęła się już batalia sądowa z jego właścicielem. Fijo nie może całe życie mieszkać w lecznicach weterynaryjnych, szuka dobrego domu, takiego na całe życie.

Na początku, gdy lecznica przeżywała najazd dziennikarzy, urywały się telefony od chętnych do przygarnięcia sympatycznego psiaka. Przychodnia musiała nawet umieścić na swojej stronie na Facebooku prośbę, żeby nie kontaktować się z nimi w sprawie Fijo, bo ludzie telefonowali nawet w środku nocy.

Psiak szuka domu na całe życie

Małgorzata Brzezińska, założycielka Fundacji dla Szczeniąt "Judyta", mówiła wtedy „Wyborczej”, że cały czas odbiera telefony od chętnych do zaadoptowania Fijo. Ludzie chcieli go przygarnąć, bo kierowały nimi emocje. - Gdy opadną, chętnych będzie o połowę mniej. Na końcu zostaną ci, którym naprawdę zależy na tym konkretnym psiaku - twierdzi  Brzezińska.

I niestety, stało się tak, jak przewidziała. To nadal ten sam Fijo, który choć tak bardzo skrzywdzony, nie stracił ufności i kocha ludzi, ale chętni do dania mu domu gdzieś znikli. Nikt nie dzwoni. Nikt nie chce psa, który musi korzystać ze specjalnego wózka i chodzić w pampersie. W dodatku urósł, już nie jest malutkim, słodkim szczeniaczkiem tylko psim podrostkiem. Poza tym to już nie jest najsłynniejszy pies w Polsce.

Pewno miałby większe szanse, gdyby choć trochę przypominał psa jakiejś popularnej teraz rasy. Fundacja ogłosiła teraz psa w typie shi tzu, przyszło 67 maili od chętnych do adopcji. - Dostaliśmy również próby szantażu, groźby oraz próby łapówki - czytamy na Facebooku fundacji.

Wszyscy mają nadzieję, że Fijo, choć już jest psem „zwyczajnym”, znajdzie jednak ludzi, którzy zaoferują mu dom. Opieka nad takim psem to spore wyzwanie, ale też ogromna satysfakcja. On jeszcze bardziej niż zdrowy, sprawny pies, potrzebuje kochającego człowieka. Kontakt dla chętnych: FundacjaJudyta@wp.pl lub 795890890.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.