Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Odkryj Czechy w wakacje" to multimedialna mapa z propozycjami na lato. Warto na nią zajrzeć.

Ewa Furtak: Jeszcze niedawno turyści z Polski jeździli do Czech przede wszystkim po to, żeby zobaczyć Pragę. To się zmieniło, odkryliśmy także inne piękne miejsca w waszym kraju.

Ivana Bilková: – Zmienił się przede wszystkim sposób wypoczywania Polaków. To coraz częściej wypoczynek aktywny. Na targach i innych imprezach turystycznych błyskawicznie rozchodzą się mapy z trasami rowerowymi, Polacy pytają także o parki rozrywki dla dzieci. Nie brak też takich turystów, którzy przyjeżdżają do nas także po to, by zwiedzać zamki i pałace.

Dyje, zamekDyje, zamek Jan Hocek

Jeździliśmy do Czech na piwo, teraz coraz częściej doceniamy także wasze świetne wina.

– Jestem z Moraw Południowych i nie ukrywam, że zachęcenie turystów z Polski do udziału w naszych wrześniowych winobraniach było moim pomysłem. Zaczęłam robić wyjazdy dla dziennikarzy i przedstawicieli biur podróży, promować ten region. Zachęcałam, by stał się jednym z punktów wycieczek do Czech, i udało się. Niektóre polskie biura podróży przysyłają tam nawet kilka autokarów z turystami w ciągu roku.

Miałam trochę ułatwione zadanie, bo przez ten region wielu Polaków przejeżdża tranzytem w drodze na wakacje na południu Europy.

Wiadomo, ilu turystów z Polski co roku odwiedza Czechy?

– Wiadomo, i są to bardzo dokładne, rzetelne statystyki, zrobione na podstawie danych z obiektów noclegowych, a więc bez informacji o osobach przyjeżdżających do nas na jeden dzień. W 2017 roku Czechy odwiedziło 578 465 turystów z Polski, spędzili u nas przeciętnie 3,1 nocy. To wzrost w porównaniu z rokiem 2016 o 6,9 proc.

W pierwszym kwartale tego roku odwiedziło nas 129 477 turystów z Polski, spędzili tutaj przeciętnie 3,7 nocy. To wzrost w stosunku do tego samego kwartału 2017 roku o 6,9 proc.

Przeciętnemu Polakowi czeska kuchnia kojarzy się ze smażonym serem z frytkami, bardzo pysznym zresztą. Czego jeszcze warto spróbować, odwiedzając Czechy?

– Warto wybierać jedzenie typowe dla danego regionu. Gdy np. jesteśmy w południowych Czechach, gdzieś już blisko granicy z Austrią, zatrzymajmy się w którejś z restauracji, by spróbować ryb. Hodowla ryb to tutaj stara, kilkusetletnia tradycja, podawane są na wiele różnych sposobów. Na Wschodnich Morawach warto skosztować zupy z kiszonej kapusty, smakuje ona zupełnie inaczej niż ta przygotowana w Polsce. W czasie wizyty w Brnie polecam placki ziemniaczane pieczone bez tłuszczu na blasze, podawane z powidłami i makiem. To jedno z moich ulubionych dań.

Coraz więcej restauracji należy do sieci oferującej „czech specials” (www.czechspecials.cz, strona także w języku polskim), czyli serwujących jedno narodowe danie i jedno regionalne. Co do tych dań narodowych to kilka lat temu kucharze z całego kraju doprecyzowali recepturę tak, by w każdej części Czech potrawy takie jak np. polędwica w sosie śmietanowym smakowały tak samo.

Wybierając się do Czech, można chyba zostawić samochód w domu. Wasza komunikacja publiczna słynie z niskich cen i z tego, że wszędzie można dojechać, nawet do niewielkich miejscowości.

– Mamy wielu przewoźników, jest konkurencja, więc dbają o jakość usług. Może się czasem pojawić problem z przemieszczeniem się wieczorem, po godz. 21, ale generalnie dojechać można rzeczywiście nawet do najmniejszych miejscowości.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.