O zaginięciu bielszczanki głośno było zarówno w Polsce, jak i w Bułgarii. Kobieta przyjechała z mężem i dwójką dzieci na wakacje do bułgarskiego kurortu Pomorie. Po raz ostatni widziana była popołudniu 30 czerwca. Wszystko wskazuje na to, że powiesiła się.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Następnego po zaginięciu 41-latki jej mąż zaalarmował policję. Sprawą zajęła się polska ambasada w Bułgarii. W akcję poszukiwawczą zaangażowano m.in. płetwonurków, bo jedną z hipotez było, że kobieta utonęła w Morzu Czarnym. Podejrzewano także, że 41-latka mogła zostać uprowadzona.

21 lipca w odległości pół kilometra od hotelu, w którym mieszkała rodzina, w zagajniku znaleziono ciało kobiety. Wszystko wskazuje na to, że to zaginiona bielszczanka. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kobieta popełniła samobójstwo, powiesiła się.

Sprawą zajmuje się bielska prokuratura. 19 lipca postępowanie w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała - Południe. Potem śledztwo zostało przejęte przez Prokuraturę Okręgową w Bielsku-Białej. - W sprawie prowadzone są dalsze czynności celem wszechstronnego wyjaśnienia okoliczności zdarzenia, w szczególności ustalenia przyczyny zgonu pokrzywdzonej - informuje prokuratura.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem