Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kotkowska od wielu lat pracuje w szkolnictwie. Wraz z rozpoczęciem pracy w szkole zaczęła działać w Związku Nauczycielstwa Polskiego. W latach 2002-06 była bielską radną, weszła do rady z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej. W 2004 r. związała się z SDPL, została szefową struktur tej partii na Podbeskidziu, a potem wiceprzewodniczącą w województwie śląskim.

W wyborach parlamentarnych w 2007 r. startowała z pierwszego miejsca na liście Lewicy i Demokratów w okręgu bielskim. Zdobyła ponad 15 tys. głosów i weszła do Sejmu. W późniejszych latach zmieniła przynależność partyjną, wstąpiła m.in. do Unii Pracy.

Awantura o przedszkola

W 2011 r. w Bielsku-Białej zrobiło się zamieszanie z tzw. opłatami stałymi pobieranymi od rodziców przedszkolaków (od 30 sierpnia 2005 r. do 1 kwietnia 2010 r.). Podobne opłaty były pobierane w całej Polsce, ich wysokość ustalali gminni lub miejscy radni. W Bielsku-Białej uchwałę radnych dotyczącą opłaty stałej zaskarżyła jedna z matek, argumentując, że jest niezgodna z prawem. Wojewódzki sąd administracyjny przyznał jej rację i stwierdził nieważność lokalnych przepisów.

- Gmina powinna zwrócić rodzicom niesłusznie pobrane opłaty - ogłosiła Bożena Kotkowska, wtedy posłanka po tym, jak wyrok się uprawomocnił.

Rodzice bielskich przedszkolaków zasypali magistrat wnioskami o zwrot pieniędzy. Magistrat odmawiał jednak zwrotu pieniędzy, uzasadniając, że, po pierwsze, uchwały nie zakwestionowały służby wojewody, po drugie, rodzice, zapisując dzieci do przedszkoli, zawierali z placówkami umowy cywilnoprawne, w których zobowiązywali się do ponoszenia tych kosztów.

Dość tej sytuacji miały dyrektorki bielskich przedszkoli, które musiały przeszukiwać archiwa i przygotowywać rodzicom informacje dokumentujące ich roszczenia, a często słuchać niewybrednych uwag. Wystąpiły z listem otwartym do posłanki Kotkowskiej, podpisało się pod nim ponad 20 dyrektorek. Przypominały w nim m.in., że uchwała, która jest winna zamieszaniu, została przyjęta w czasach, gdy posłanka była miejską radną.

Kotkowskiej było smutno

List został umieszczony na oficjalnej stronie miasta. Kotkowska mówiła wtedy w rozmowie z „Wyborczą”, że jest jej smutno z powodu takiego obrotu sprawy. - Tak jak kiedyś pomagałam dyrektorkom, gdy części bielskich przedszkoli groziła likwidacja, tak teraz pomagam rodzicom przedszkolaków - mówiła posłanka.

W wyborach w 2011 r. Kotkowska ponownie wystartowała w wyborach parlamentarnych, ale bez sukcesu. Teraz zamarzyła o tym, by znowu zostać bielska radną. Wystartuje z list PiS. Jak dowiedziała się „Wyborcza”, to była posłanka zabiegała o to już od jakiegoś czasu. Jej start ma pomóc ocieplić wizerunek PiS wśród bielskich nauczycieli.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.