63-letnia bielszczanka uwierzyła oszustom, którzy twierdzili, że jej córka spowodowała śmiertelny wypadek samochodowy. Kobieta straciła oszczędności. Przekazała pieniądze nieznajomemu mężczyźnie, który podawał się za policjanta lub prokuratora.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W czwartek rano do mieszkanki Bielska-Białej zadzwonił mężczyzna, który podawał się za policjanta lub prokuratora. Oszust twierdził, że jej córka spowodowała śmiertelny wypadek i pilnie potrzebuje pieniędzy na kaucję, bo inaczej trafi do aresztu. Bielszczance wydawało się, że w słuchawce telefonu słyszy głos córki proszącej o pomoc.

Zdenerwowana kobieta zgodziła się na przekazanie gotówki. Zapakowała pieniądze i przekazała gotówkę nieznajomemu mężczyźnie, który przyszedł do jej mieszkania.

To nie pierwsze takie zdarzenie w regionie. Policjanci poszukują szajki oszustów, którzy podszywają się pod funkcjonariuszy oraz prokuratorów i wyłudzają w ten sposób pieniądze od starszych osób.

- Przypominamy, że policjant, który podejmuje czynności służbowe w cywilu i nie jest umundurowany musi podać stopień, imię i nazwisko i okazać legitymację służbową w taki sposób, aby osoba miała możliwość odczytania numeru i nazwy organu wydającego legitymację oraz nazwiska policjanta. Pamiętajmy, że policjanci nigdy nie pośredniczą w przekazywaniu pieniędzy - przypominają policjanci.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Roman Imielski poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem