Takiego grudnia nie było w Beskidach dawno. Na narciarskich trasach przybywa śniegu, warunki do jazdy są wyśmienite. Ale skorzystać można także z wielu innych zimowych atrakcji.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Byliście już np. na kuligu z pochodniami albo zjeżdżaliście? Jeśli nie, koniecznie wybierzcie się teraz w Beskidy. Zima w Szczyrku to nie tylko narciarstwo alpejskie. Tutaj naprawdę nie sposób się nudzić.

Ładne centrum

Wiadomo, że turyści bardzo lubią rynki i ryneczki. Dlatego tak bardzo narzekali na to, że w Szczyrku nie ma miejsca, gdzie można by posiedzieć w pogodny dzień na ławce albo zjeść lody przy kawiarnianym stoliku pod parasolem. Udało się to zmienić dzięki unijnym funduszom. Kilka lat temu w miejscu dawnego dworca autobusowego powstał bardzo ładny rynek wyłożony kostką granitową, którego ozdobą jest fontanna. Serce miasta to teraz plac św. Jakuba. To nie koniec zmian na lepsze.

Na odcinku ścieżki rowerowej od Urzędu Miejskiego do skoczni Skalite ułożona została kostka betonowa tworząca dwa równoległe pasy. Jeden służy pieszym, a drugi rowerzystom. Kolejny odcinek ścieżki, od skoczni do Buczkowic, wykonany został z asfaltu. Ścieżka świetnie nadaje się na zimowy spacer.

W czasie wizyty w Szczyrku zobaczyć warto nie tylko centrum miasta. Sanktuarium Matki Boskiej Szczyrkowskiej to jedno z najważniejszych miejsc kultu religijnego w Szczyrku. To tu, 25 lipca 1894 r., dwunastoletnia Julianna Pezda doznała objawienia – ukazała się jej Matka Boska. W jego miejscu w 1912 r. wybudowano sanktuarium. Obok znajduje się Grota Matki Boskiej ze źródełkiem – miejsce pełne ciszy i spokoju, gdzie można wypocząć i cieszyć się pięknem krajobrazu otaczających gór. Bardzo ciekawe jest także sanktuarium św. Jakuba Starszego Apostoła. Liczący ponad 200 lat kościół to najstarszy i najcenniejszy zabytek architektury w mieście. Posiada piękną chrzcielnicę i kropielnicę z 1800 r. oraz obraz przedstawiający św. Jana z XVII w. W 2011 r. kościół został podniesiony do godności sanktuarium.

PAWE3 SOWA

Fani Adama Małysza i pozostałych naszych skoczków muszą zobaczyć szczyrkowskie skocznie narciarskie. Skocznia Skalite powstała w 1937 r. Pierwotnie osiągano na niej odległości do 40 m. Po II wojnie światowej skocznia została przebudowana, umożliwiając oddawanie skoków do 70 m. W latach 2007-2008 przebudowano ją po raz kolejny – powstała wówczas skocznia K-95 (HS-106). Następnie dobudowano obiekt o punkcie K usytuowanym na 70. metrze (HS-77). W latach 2009-2010 powstała trzecia skocznia, wchodząca w skład obecnego kompleksu – K-40. Są tutaj organizowane zawody o randze krajowej i międzynarodowej.

Curling i inne atrakcje

Jeśli nie narciarstwo alpejskie, to może biegówki? Można skorzystać z trasy przy ul. Sosnowej, ma ona 1850 metrów długości. W Szczyrku bez problemu znajdziemy także instruktora, który nauczy nas stawiać pierwsze kroki na biegówkach. A naprawdę warto spróbować, bo to sport dla wszystkich. Można chodzić we własnym tempie, ta forma aktywności nadaje się także dla osób starszych i mniej sprawnych.

Coraz popularniejszy w Beskidach jest także skitouring, czyli wykorzystywanie nart do dalekich wędrówek po górskich szlakach. Jak mówią organizatorzy takich wypraw, najlepiej wędruje się szlakami niezbyt uczęszczanymi przez turystów, z dala od zatłoczonych tras.

Gdy tylko są ku temu sprzyjające warunki, przy hotelu Meta działa lodowisko. – Lodowisko pod gołym niebem to sposób na przyjemne i aktywne spędzanie czasu z rodziną i przyjaciółmi. Łyżwiarstwo rekreacyjne to dyscyplina, którą uprawiać mogą już kilkuletnie dzieci. Rozwijają w ten sposób mięśnie i zmysł równowagi. Dorośli poczują się kilka lat młodsi! Zachęcamy do wzięcia udziału również w meczach hokeja oraz w zorganizowanych zabawach na tafli – zapraszają pomysłodawcy.

Snowtubing podbija serca miłośników zimy. To jazda na pontonie. Wystarczy wygodnie usiąść, mocno chwycić się uchwytów i popędzić w dół. Wzrost poziomu adrenaliny we krwi jest gwarantowany! Z takiej atrakcji skorzystać można w Szczyrku. Pontony mkną tutaj w śnieżno-lodowej rynnie o długości ponad 300 metrów. Tor jest sztucznie oświetlony, można szaleć tam także po zmroku. Wbrew pozorom, jazdę na pontonach kochają nie tylko dzieci. Spotkać tam można także wiele osób dorosłych.

Curling to sport olimpijski. Nie wymaga jakiejś wielkiej kondycji fizycznej, dlatego na torach można spotkać także starszych zawodników. Podobno w curling można grać przez całe życie. W Polsce sport ten stał się popularny po olimpiadzie w Salt Lake City w 2002 roku, zaczęły wtedy powstawać pierwsze kluby. Curling to sport drużynowy, na lodzie rywalizują dwa zespoły złożone z czterech zawodników. Każdy z nich ma do dyspozycji po dwa kamienie, które trzeba umieścić jak najbliżej środkowego pola zwanego domem. Można wybijać kamienie przeciwnika, zawodnicy pomagają sobie tzw. szczotką, która zmniejsza tarcie lodu. W curling można zagrać także w Szczyrku. Zadaszony tor curlingowy znajduje się przy ul. Narciarskiej w Szczyrku-Czyrnej.

Będąc w Szczyrku warto skorzystać z atrakcji w Centralnym Ośrodku Sportu – Ośrodku Przygotowań Olimpijskich. Dysponuje ogólnodostępną krytą pływalnią, halą widowiskowo-sportową, centrum odnowy biologicznej, stadionem lekkoatletycznym, boiskami do siatkówki plażowej, kortami tenisowymi. Ciekawostka: to właśnie tutaj na pływalni po raz pierwszy w Polsce zastosowano promienie UV do uzdatniania wody.

Kuligi

Górale sobie radzą z każdą pogodą. Nawet, jeśli w Beskidach nie ma śniegu, organizatorzy kuligów zamiast do sań, zaprzęgają konie do wozów. Ale to oczywiście nie to samo, co jazda przez las, wśród świerków, których gałęzie uginają się pod ciężarem białego puchu.

ADAM GOLEC

Jedne z najpiękniejszych tras kuligowych w Polsce są u szczyrkowskich sąsiadów, w Wiśle. W malowniczej Dolinie Białej Wisełki organizowane są kuligi po siedmiokilometrowej trasie. Najciekawsze są te wieczorne, z płonącymi pochodniami, pieczonymi jagniętami i prosiakami, herbatą z rumem i góralską muzyką. Ale w Szczyrku także są piękne trasy kuligowe.

Budują drogę, którą narciarze wygodnie pojadą w Beskidy

Na szlaku

Chodzenie po górach zimą wymaga doświadczenia, umiejętności i odpowiedniego wyposażenia. Nawet lekceważone tak często Beskidy zimą nie są górami dla każdego. Ale można wybrać się na spacer do którejś z beskidzkich dolin. To wprost wymarzone miejsce na wyprawę z kijami do nordic walking. W Szczyrku nie brak tras spacerowych. Idealna na zimowy spacer jest np. oznaczona zielonym znakami ścieżka wokół centrum. Ma sześć kilometrów, zaczyna się i kończy w Szczyrku Centrum.

Jeśli pogoda sprzyja, warto nawet zimą wybrać się na górskie szlaki. Przed wyprawą koniecznie trzeba zapytać o warunki na szlakach w Beskidzkiej Grupie GOPR. Skrzyczne, najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego (1257 m n.p.m.), to w lecie mekka polskich paralotniarzy. W pogodne dni niczym wielkie motyle krążą nad nim kolorowe skrzydła. Zimą to góra, na którą ściągają narciarze. Ale można się wybrać tam także na wycieczkę. Kolej linowa Centralnego Ośrodka Sportu na Skrzyczne stanowi wielką atrakcję turystyczną o każdej porze roku. Podczas dwuodcinkowego wjazdu na najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego (ze stacji dolnej do Jaworzyny prowadzi dwuosobowa kolej krzesełkowa, z Jaworzyny na samą górę nowoczesna czteroosobowa kanapa) rozciąga się wspaniały widok na panoramę Beskidów. Przy dobrej widoczności ze szczytu można podziwiać Tatry.

Górny peron kolejki krzesełkowej ze Szczyrku znajduje się zaledwie około 200 metrów od schroniska, więc dotrzeć tam może każdy. Zanocować można tutaj w pokojach 2-, 4-, 5- i 6-osobowych. Koło schroniska można rozbić namiot. Piękne widoki są tutaj gwarantowane.

Skrzyczne to świetny punkt wypadowy na górskie wędrówki. Można pójść na Baranią Górę, do Wisły, na Malinowską Skałę, Przełęcz Salmopolską. Miejsce to upodobali sobie także ostatnio nowożeńcy. Ślubów udziela tutaj Jan Góra, wójt Lipowej, bo na terenie tej właśnie gminy położony jest ten szczyt.

TOMASZ FRITZ

Klimczok (1117 m n.p.m.) to jeden z najpopularniejszych szczytów Beskidu Śląskiego. Co ciekawe, przez górę przebiega granica administracyjna Bielska-Białej, więc jest to najwyższy punkt miasta. To idealne miejsce na pierwszą dwudniową wyprawę w Beskidy z dzieckiem. Drogę na szczyt można sobie znacznie skrócić dzięki kolejce linowej na Szyndzielnię, więc wyprawa nie jest męcząca. Z górnej stacji kolejki na Klimczok czeka nas przyjemny, kilkudziesięciominutowy spacer. W schronisku jest 50 miejsc noclegowych w pokojach 2-, 3-, 4-, 5- i 6-osobowych, wszystkie są z łazienkami. Schronisko znane jest z domowej kuchni. Zejść do Szczyrku można niebieskim albo zielonym szlakiem.

Pod ziemią

W beskidzkich jaskiniach nie spaceruje się oświetlonymi chodnikami. Tutaj trzeba się przeciskać przez szczeliny, wspinać na progi, czołgać przez kałuże i błoto. Czy latem, czy zimą, temperatura jest tutaj stała, wynosi około 8 st. C. Najlepiej wybrać się tam z przewodnikiem. Wyprawy do jaskiń organizuje Jarosław Gutek, instruktor taternictwa jaskiniowego Polskiego Związku Alpinizmu.

Jaskinia w Trzech Kopcach to jedna z najdłuższych w polskich Karpatach Fliszowych, ma około 1,2 tysiące metrów długości. Spacer pod ziemią zajmuje od dwóch do trzech godzin. Ta jaskinia nie wymaga co prawda używania specjalistycznego sprzętu, ale za to z powodu wielości korytarzy rzeczywiście bardzo łatwo w niej zbłądzić. Jak opowiadał kiedyś Gutek w rozmowie z „Wyborczą”, najbardziej spektakularnego zabłądzenia doszło kilka lat temu. Dwóch młodych mężczyzn wyszło z domu, mówiąc, że idą w góry i może zwiedzą jakąś jaskinię. Nie powiedzieli którą. Gdy nie wrócili na noc do domów, ich rodziny uznały, że pewno zostali gdzieś u znajomych. Dopiero, gdy następnego dnia nie wrócili z pracy do domów, ich bliscy zaalarmowali Beskidzką Grupę GOPR. Mężczyźni spędzili w jaskini 23 godziny. Siedzieli zaledwie 12 metrów od wejścia i nie mogli go znaleźć. Nie znali topografii jaskini, nie mieli zapasowego światła. Na szczęście skończyło się na strachu.

Bardzo ciekawa jest także np. Jaskinia Salmopolska. W czasie opadów w jaskini płynie podziemny strumyk. Wyprawa pod ziemię zajmuje około godziny.

Święta w górach

Tysiące turystów z całej Polski podzielą się w wigilijny wieczór opłatkiem w pensjonatach i hotelach w Beskidach. Osoby decydujące się na świąteczny wyjazd tłumaczą, że chcą uciec przed szaleństwem kupowania prezentów, sprzątania i gotowania, spędzić czas z rodziną, odpocząć.

Właściciele beskidzkich hoteli, pensjonatów i prywatnych kwater zadbają o odpowiedni nastrój i oprawę. Będą pięknie ubrane choinki, kolorowe światełka i tradycyjne stroiki ze świerkowych albo sosnowych gałęzi. W wigilijny wieczór goście beskidzkich hoteli zasiądą przy świątecznie ustrojonych stołach. Wszędzie rozchodzić będzie się zapach tradycyjnych smakołyków – smażonego karpia, pierogów z kapustą i grzybami, kapusty z grochem, makowca, barszczu, zupy grzybowej, kutii i moczki. Nie braknie prezentów i kolęd, dzieci odwiedzi tak wyczekiwany przez nie św. Mikołaj.

Świąteczny pobyt w Beskidach to okazja do poznania bożonarodzeniowych zwyczajów tutejszych górali. Prawdziwy św. Mikołaj nie ma czapki z pomponikiem i nie przyjeżdża z Laponii na saniach ciągniętych przez renifery. Tak przynajmniej zapewniają pielgrzymi, których tysiące przyjeżdżają na przełomie listopada i grudnia do Pierśćca, niewielkiej miejscowości koło Skoczowa. Kościół w Pierśćcu jest jednym z nielicznych w Polsce, gdzie znajdują się relikwie św. Mikołaja. W 1964 roku, wracając z sesji Soboru Watykańskiego II, przywiózł je z włoskiego miasta Bari biskup Bolesław Kominek. Ludzie wierzą, że w Pierśćcu za wstawiennictwem św. Mikołaja można wyprosić łaskę zdrowia. Warto przy okazji świątecznego pobytu w Szczyrku odwiedzić także to niezwykłe miejsce.

Górale nie wyobrażają sobie świąt bez prawdziwej choinki. Starannie wybrane drzewko ubiera się dopiero w Wigilię. Tradycyjnie choinkę wiesza się u powały, czyli pod sufitem. Do jej udekorowania używa się cukierków, dorodnych jabłek, opakowanych w sreberka orzechów.

W Beskidach wielowiekowa tradycja to kolędnicy. – Co by to były za święta bez dziadów, czyli kolędników – mówią górale. Idących ulicą przebierańców słychać z daleka. Gdy podchodzą pod dom, śpiewają, póki gospodarz ich nie wpuści. Mówi się, że kolędnicy odstraszają złe moce, a ich wizyta to dobry znak dla domu. Nie wolno ich nie wpuścić. Jak każe tradycja, należy odwdzięczyć się im kołaczem, owocami i kieliszeczkiem gorzałki. Na pewno nie zabraknie ich także w Szczyrku.

Kolędnicy
Kolędnicy  PAWEŁ SOWA

Dla sylwestrowych gości

Na bal zaprasza np. czterogwiazdkowy hotel Klimczok w Szczyrku. Opłaca się kupić specjalny pakiet sylwestrowy i przyjechać w Beskidy na kilka dni. W cenie są m.in. zakwaterowanie, całodzienne wyżywienie, korzystanie ze stylizowanych na rzymskie termy basenów z wodnymi atrakcjami, zajęcia sportowe, atrakcje dla najmłodszych. Kulminacyjnym punktem pobytu będzie oczywiście bal sylwestrowy. Imprezę poprowadzą wodzirej Irek Bieleninik z didżejem Mariuszem Worotnikiem. Także inne szczyrkowskie hotele zapraszają na bale. Warto się pospieszyć, bo gdy jest śnieg i można jeździć na nartach, w Beskidy na Sylwestra ściągają tłumy.

Nowy Rok będzie można przywitać także w amfiteatrze Skalite w Szczyrku. W godzinach od 22 do 1 trwać będzie tam plenerowa impreza.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem