Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O dzieciach z dworca Brześć słyszeli wszyscy. Straż graniczna wielokrotnie odsyłała czeczeńskie rodziny starające się o status uchodźcy i proszące Polskę o ochronę międzynarodową na Białoruś. Czeczeni wynajmowali mieszkania w Brześciu, a gdy kończyły im się pieniądze, przenosili się na dworzec kolejowy. Według różnych szacunków w Brześciu w pewnym momencie mogło być ich nawet ponad tysiąc, niektórzy kilkadziesiąt razy próbowali przekroczyć białorusko-polską granicę.

Adwokaci i przedstawiciele organizacji walczących o prawa uchodźców alarmowali, że takie postępowanie straży granicznej łamie zasady demokratycznego państwa. Dzięki m.in. ich wsparciu część rodzin, głównie samotne matki z dziećmi, jest już na terytorium Polski. Większość mieszka w ośrodkach dla uchodźców.

Goście Lecha Wałęsy

Polacy starają się im pokazać, że są u nas mile widziani. We wrześniu odbyła się duża uroczystość z okazji 35. rocznica wręczenia Lechowi Wałęsie Pokojowej Nagrody Nobla i 75. urodzin prezydenta. Wydarzenie to odbyło się w Operze Bałtyckiego. Przybyło mnóstwo znamienitych gości, m.in. Donald Tusk, Maja Komorowska, profesor Andrzej Rzepliński. Prezydent w zaproszeniach poprosił, by zamiast kupować mu kwiaty, przekazywać datki właśnie dla dzieci z dworca Brześć.

Wzruszona Marina Hulia, Rosjanka, która wspiera ich od miesięcy, razem ze swoimi podopiecznymi siedziała w operze w pierwszym rzędzie. Wywołana wyszła na scenę. Opowiadała, dlaczego matki albo całe rodziny musiały zostawić swoje domy i wyjechać. Czeczeni odwiedzili już m.in. Kraków i Poznań. Zorganizowano tam dla nich Dni Radości.

Teraz przez kilka dni Czeczeni będą gośćmi Bielska-Białej. Przyjechali w czwartek, zostaną do niedzieli. Zaprosiła ich tutaj Inicjatywa Obywatelska "Witaj", grupa ludzi, której zależy na tym, by w Bielsku-Białej czuł się dobrze każdy, bez względu na kolor skóry, wyznawaną religię czy język, jakim się posługuje. Pomysł był taki, żeby pokazać Czeczenom Polskę jako piękny kraj uśmiechniętych, przyjaznych ludzi. Jestem pewna, że w Bielsku-Białej to się uda, i to bez względu na hejt wylewający się, niestety, z niektórych komentarzy pod artykułami o wizycie uchodźców.

Wspólna sprawa wielu osób

W organizację pobytu ponad 50-osobowej grupy włączyła się naprawdę spora część miasta. Osobiście zaangażował się w to prezydent Jarosław Klimaszewski, dzięki niemu czeczeńskie rodziny zatrzymały się w bielskim Szkolnym Schronisku Młodzieżowym i będą mogły skorzystać z kolejki na Szyndzielnię. Grupa Kęty zaproponowała, że zapłaci za obiady, miejscowy Auchan przekazał produkty na śniadania.

- Nie wyobrażam sobie, że mogłoby ich u mnie nie być - powiedział, słysząc o wizycie uchodźców, ksiądz Mateusz Dudkiewicz, jeden z założycieli fundacji, która prowadzi w Bielsku-Białej kryte rolkowisko. Grupa młodych ludzi przygotowała dla mam paczki z kosmetykami, Caritas wielkie paki ze słodyczami, a działacze Partii Razem zrobili zrzutkę i kupili szampony, żele, szczoteczki do zębów. Nawet parking dla autobusu, którym przyjadą Czeczeni, będzie za darmo. Taką decyzję podjął PKS, do którego parking należy.

Spotkać z czeczeńskimi rodzinami chcą się zarówno dzieci ze świetlicy środowiskowej, jak i mieszkańcy domu pomocy społecznej. Nikt się nie skrzywił, słysząc o wizycie uchodźców, nikt nie odmówił pomocy. Ludzie komentują, że tylu Polaków przez lata korzystało z pomocy innych, że najwyższa pora się odwdzięczyć i zacząć pomagać innym. Jeśli już słychać jakieś pretensje, to takie, że ktoś nie wiedział o wizycie, a chętnie by się przyłączył, pomógł. Mam nadzieję, że te kilka najbliższych dni tylko potwierdzi to, że ci, co krzyczą, że Polska tylko dla Polaków, to naprawdę margines.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.