Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ratownicy Beskidzkiej Grupy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego mają w tym sezonie mnóstwo pracy. Na stokach dochodzi do wielu kolizji i urazów. Niektóre z nich są bardzo poważne. W takich sytuacjach w Beskidy przylatuje po rannych śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i transportuje ich do szpitala, niejednokrotnie ratując im życie.

Pierwszy lot śmigłowca w Beskidy

Tej zimy śmigłowiec był wzywany w góry już wiele razy. Z tej okazji Beskidzki GOPR przypomniał, że właśnie minęła 58. rocznica pierwszej takiej akcji w polskich górach. Śmigłowiec 20 lutego 1961 roku przyleciał po dwóch turystów, którzy zaczadzili się w schronisku na Rysiance. - Kobietę oraz mężczyznę przetransportowano do szpitala miejskiego w Bielsku-Białej. Zostali uratowani - wspominają beskidzcy goprowcy.

Ratownicy wyjaśniają, że dzisiaj używanie śmigłowca podczas poważnych zdarzeń to właściwie norma. Tylko w ostatnim czasie zabierał ranne osoby z Hali Skrzyczeńskiej i Korbielowa.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.