Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Działacze Klubu Gaja wzięli w piątek udział w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym w Krakowie.

- Gdy 30 lat temu zorganizowaliśmy pierwszą większą akcję, nie przypuszczaliśmy, co zacznie dziać się na Ziemi, jak szybko będą postępowały zmiany klimatyczne. Wycinamy drzewa na gigantyczną skalę, klimat się ociepla, brakuje wody i ludzie toczą o nie wojny - mówi Jacek Bożek, prezes Klubu Gaja.

Na los zwierząt łatwiej nam przymknąć oczy, choć od 20 lat chroni je prawo

Obronili topole

Wszystko zaczęło się topoli, które rosły w centrum Bielska-Białej, tuż obok deptaka 11 Listopada, w miejscu, gdzie dzisiaj stoi pusty gmach po banku PKO BP. Kiedy zapadła decyzja o jego budowie, drzewa zostały skazane na wycięcie. 15 marca 1989 roku Jacek Bożek, wtedy właściciel szkoły hatha-jogi, oraz poeta Jerzy Oszelda z Cieszyna rozwiesili na topolach transparent: "Nie pozwólmy wyciąć tych drzew" i wspięli się na topole. Na pobliskim parkanie zawisły plakaty zachęcające do ochrony przyrody.

Bielsko-Biała, budynek po PKO BP przy ul. 11 Listopada.Bielsko-Biała, budynek po PKO BP przy ul. 11 Listopada. Michał Rezik

W taki oto sposób swoje istnienie ujawnił działający wtedy od roku jako nieformalna grupa Klub Gaja. To była ich pierwsza akcja. Beata Tarnawa, także działaczka Klubu Gaja, a prywatnie życiowa partnerka Bożka, przypomina sobie, że Jackowi spadł wtedy na ziemię termos. Dzisiaj to może wydaje się śmieszne, ale wtedy to była niepowetowana strata. W tamtych czasach nie dało się ot tak po prostu kupić termosu.

Różdżkarz krzyczał, że topole mają złą energię

Pod topolami zaczęli się zbierać ludzie. Pojawił się też Janusz Okrzesik, wtedy jeden z liderów podziemnej opozycji, za nim nadciągnęli agenci SB. Przyszedł różdżkarz, który krzyczał do protestujących, że te topole mają złą energię. Dziennikarz "Kroniki Beskidzkiej” relacjonował: "Rzecz jednak w tym, że decyzji o wycięciu drzew pod przyszłą budowę nikt nie wydał. Tak nas przynajmniej zapewniono w Wydziale Ochrony Środowiska. (...) Cieszy jednak zapał i chęć działania młodych ludzi w obronie przyrody. Oby tylko swą energię kierowali w przyszłości w sam środek tarczy"

Bożek i Oszelda przesiedzieli na topolach trzy godziny. Potem zabrała ich milicja. Większość drzew została wycięta, ale udało się ocalić dwie topole. Zmieniono plany budowy gmachu tak, by nie trzeba było ich wycinać.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.