Wyprawa na plac zabaw w podbielskich Bierach skończyła się dla dwuletniego chłopczyka wizytą w szpitalu. Zjeżdżalnię, na której zjeżdżał maluch, oblano jakąś substancją, prawdopodobnie kwasem. Sprawą zajęła się policja.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do zdarzenia doszło w sobotę wczesnym popołudniem na placu zabaw w Bierach w gminie Jasienica. Po zabawie na zjeżdżalni dwulatek zaczął skarżyć się mamie na ból ud i pośladków. Rodzice zawieźli chłopczyka do Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej. Lekarze stwierdzili, że malec ma oparzenia I i II stopnia. Po opatrzeniu dziecko zostało zwolnione do domu.

O zdarzeniu została zaalarmowana policja, na miejscu pracowali także m.in. strażacy. Na kilku urządzeniach na placu stwierdzono obecność jakiejś substancji, najprawdopodobniej kwasu. – Zostanie ona przebadana w policyjnym laboratorium – mówi Elwira Jurasz, rzeczniczka prasowa bielskiej policji.

Policja zamknęła plac zabaw. Miejsce, w którym działa także siłowania pod chmurką, nie jest monitorowane. Policjanci rozmawiali m.in. z sołtys Bier, ustalając, że plac nie był w ostatnim czasie konserwowany, co mogłoby być przyczyną pojawienia się tam takiej substancji.

Sprawą zajmuje się Komisariat Policji w Jasienicy. Policjanci czekają na wszelkie informacje mogące pomóc w ustaleniu, skąd substancja wzięła się na placu. Zapewniają anonimowość.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem