Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wisła zamieszkiwana w większości przez protestantów od kilkunastu lat głosuje na przemian to na lewicę, to na liberałów. W wyborach prezydenckich w 2005 roku Donald Tusk dostał tu pięć razy więcej głosów od Lecha Kaczyńskiego. Pięć lat później Komorowski miał aż 72,63 proc. głosów, a Jarosław Kaczyński zaledwie 10,04 proc. i zajął dopiero trzecie miejsce, bo Grzegorza Napieralskiego (SLD) poparło 11,74 proc. głosujących. Nie inaczej było w wyborach prezydenckich w 2015 roku, Bronisław Komorowski w drugiej turze zdobył w Wiśle aż 84,38 proc. głosów, a Andrzej Duda zaledwie 15,62 proc.

Prezes Kaczyński w slipach obraża uczucia. Wójt: Więcej takich wystaw nie będzie

Zupełnie inaczej jest w sąsiadującej z Wisłą gminie Istebna zamieszkiwanej w większości przez katolików. Tutaj w drugiej turze ostatnich wyborów prezydenckich Duda zdobył aż 68,47 proc. głosów, a Komorowski 31,53 proc. głosów. Podczas wyborów w 2010 roku w Istebnej Kaczyńskiego poparło 52,21 proc. wyborców, a Komorowskiego - 31,27 proc. Nikogo takie różnice nie dziwią, istebniańscy górale znani są z przywiązania do tradycji, bliżej im pod tym względem do Podhala niż do Wisły.

Niedziele wybory do Parlamentu Europejskiego tylko podkreślają różnice pomiędzy poglądami mieszkańców Wisły i Istebnej. W Wiśle Koalicja Europejska zdobyła aż 67,13 proc. głosów, a PiS zaledwie 19,38 proc. W Istebnej proporcje są odwrotne: PiS zdobył 71,43 proc. głosów, a KE 19,12 proc.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.