Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ukraińcy pracujący w Zakładach Mięsnych Henryk Kania zaczęli protest we wtorek. Około stu osób stanęło przed zakładem w Pszczynie z transparentami z napisami „Oddajcie nam nasze pieniądze za kwiecień i maj”. Nie dostali wypłat, nie mają z czego żyć, niektórzy chcą wrócić na Ukrainę, ale nie mają za co.

Pracodawca i spółka New Work Poland, za pośrednictwem której Ukraińcy przyjechali do pracy, przerzucają się odpowiedzialnością. Pracodawca twierdzi, że wina leży po stronie agencji, natomiast jej przedstawiciele zapewniają, że nie dostali pieniędzy od zakładów. W czwartek sprawą zajęła się pszczyńska policja.

- Pracownicy składają zawiadomienia i są przesłuchiwani - informuje Karolina Błaszczyk, oficer prasowy pszczyńskiej policji. Sprawa badana jest pod kątem naruszenia praw pracowniczych.

Na razie nikt nie chce przesądzać o czyjejś winie. Marcela Grzywacz, rzeczniczka prasowa pszczyńskiego starostwa, mówi, że w Powiatowym Urzędzie Pracy został utworzony specjalny punkt, w którym pracownicy z Ukrainy mogą uzyskać pomoc. - Swoją ofertę pracy dla nich przedstawiło tam około 20 przedsiębiorców - mówi Grzywacz. Z punktu skorzystało już kilkudziesięciu obywateli Ukrainy. Najbardziej zależy im jednak na tym, by odzyskać zarobione pieniądze.

Trudno odzyskać pieniądze

Ula WorobecUla Worobec Archiwum Uli Worobets

Ula Worobec, mieszkająca w Bielsku-Białej Ukrainka, administratorka portalu pracadlaukrainy.pl mówi, że podobne problemy nadal się pojawiają. - Radzimy, by przed podjęciem pracy, niezależnie, czy bezpośrednio o pracodawcy, czy też za pośrednictwem agencji zrobić rozeznanie, wypytać o opinię ludzi, którzy już pracują - mówi Ula.

Dodaje, że nie udaje się szybko rozwiązać problemu. Dwa lata temu głośno było np. o historii obywateli Ukrainy pracujących przy wypieku herbatników, które trafiały do Federacji Polskich Banków Żywności, Polskiego Czerwonego Krzyża, Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej oraz Caritas Polska w ramach programu operacyjnego "Pomoc żywnościowa 2014-2020" podprogram 2016. Kilkadziesiąt osób nie dostało wynagrodzeń, sprawa ta do dziś nie została do końca wyjaśniona.

W Bielsku-Białej aż do końca roku działać będzie w ramach pilotażowego programu Ośrodek Integracji Cudzoziemców, który pełniąc m.in. funkcję doradczą, ma pomagać zapobiegać takim sytuacjom.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.