Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do zdarzenia doszło w niedziele popołudnie w Kaniowie, gdzie kilka lat temu na zbiorniku po żwirowni urządzono Ośrodek Rekreacji i Sportów Wodnych ze strzeżonym przez ratowników basenem. W każdy pogodny letni dzień są tam tłumy, większość odpoczywających korzysta z niestrzeżonej części zbiornika.

Przyjechali płetwonurkowie z Bytomia

W niedzielę odpoczywało tam czterech mężczyzn, najprawdopodobniej obywatele Ukrainy. Pływali na niestrzeżonym kąpielisku. W pewnym momencie zorientowali się, że brakuje jednego z nich. Zaalarmowali ratowników pilnujących wydzielonego kąpieliska. Na miejsce natychmiast ściągnięto strażaków, w tym grupę płetwonurków z Bytomia. Sprawa wyjaśniła się po kilkudziesięciu minutach.

Poszedł do sklepu, nie powiedział kolegom

- Na szczęście okazało się, że mężczyźnie nic się nie stało. Poszedł do sklepu, nie uprzedzając o tym kolegów - mówi Roman Szybiak z Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej.

Obawiając się zamieszania, jakie wywołali, mężczyźni oddalili się z kąpieliska. Strażacy dokończyli poszukiwania, upewniając się, że w zbiorniku nikt nie utonął.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.