Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Leżąca między beskidzkimi szczytami Równicy, Kotarza i Trzech Kopców Brenna jest popularnym miejscem wypoczynku mieszkańców Śląska. To oni są właścicielami większości spośród wybudowanych tutaj kilku tysięcy domków letniskowych. Niektórzy marzą o tym, by zrobić z Brennej miejscowość podobną do alpejskich kurortów.

- Połączymy Brenną ze Szczyrkiem kolejkami, zrobimy tutaj nowoczesny ośrodek narciarski - zapowiedział jeden z przedsiębiorców.

Patronat nad projektem objęło Ministerstwo Rozwoju. W maju rozstrzygnięty został konkurs na opracowanie koncepcji architektoniczno-urbanistycznej budowy „Kotarz Arena – Centrum Aktywnego Wypoczynku”.

Festiwal, który ma mobilizować do walki o naszą planetę [ZDJĘCIA]

Mieszkańcy boją się, że zabraknie wody

Pomysł budowy ośrodka nie wszystkim się podoba. Polana Kotarska, nazywana inaczej Halą Jaworową, to jedno z najpiękniejszych miejsc w Beskidzie Śląskim, to także największa hala pasterska w całym paśmie górskim. Mnóstwo komplementów pod jej adresem można znaleźć choćby na blogach i forach internetowych. Jeśli pomysł udałoby się zrealizować, miejsce to zostanie zabudowane, praktycznie przestanie istnieć.

Przeciwko przedsięwzięciu protestuje także część mieszkańców Brennej, zwłaszcza właściciele działek na Kotarzu. Ludzie boją się m.in. o wodę, której duże ilości będą potrzebne do sztucznego naśnieżania stoków. W ramach zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego już ponad 300 osób wyraziło swój sprzeciw wobec tej inwestycji.

- Inwestor już raz przegrał w sądzie z mieszkańcami sprawę zasiedzenia kluczowej dla inwestycji działki - przypominają ekolodzy z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot.

19 czerwca Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło decyzję starosty cieszyńskiego, w której przychylił się do wniosku firmy Kotarz Agro i zezwolił na pozbawienie ochrony 25 ha lasów. Zniesienie ochronności miało umożliwić inwestorowi zmianę miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Ekolodzy przypominają, że lasy w okolicy Kotarza są szczególnie chronione z uwagi na ich wodochronną i glebochronną rolę. Decyzja SKO jest ostateczna.

To koniec planów budowy ośrodka?

Ekolodzy mówią, że bez tej decyzji inwestor nie ma szans na zmianę miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, co oznacza czerwone światło dla inwestycji.

– To wielki sukces przyrody i wszystkich ludzi, którzy sprzeciwiali się dewastacji tego miejsca. To także jasny sygnał, że niezbędna jest społeczna kontrola organów, które w teorii powinny stać na straży praworządności, a w praktyce sprzyjają prywatnym przedsiębiorcom kosztem przyrody i mieszkańców tego miejsca – mówi Radosław Ślusarczyk ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.