Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kolejarze przekonując, że zmuszają ich do tego przepisy i chodzi o bezpieczeństwo, wycinają drzewa rosnące w odległości do 15 metrów od torów. W Bielsku-Białej koleje chcą wyciąć drzewa rosnące na odcinku od dworca aż do końca ulicy Sempołowskiej. Problem w tym, że drzewa rosnące w odległości do 15 metrów od torów to obecnie jedne z nielicznych, które jeszcze zostały w centrum miasta. Na ich gałęziach są gniazda wielu ptaków, drzewa dają schronienie także innym zwierzętom, m.in. borsukom.

Ponad 4 tys. mieszkańców podpisało się pod petycją do władz miasta o uratowanie przeznaczonych do ścięcia drzew. Przy torach zawisły protestacyjne banery, odbyła się też pikieta pod ratuszem zorganizowana przez prężnie działającą grupę Bielszczanie dla Drzew.

Trwa walka o uratowanie drzew

Na razie o zgodę na wycinkę koleje jeszcze nie wystąpiły, ale w odpowiedzi dla grupy Bielszczanie dla Drzew można przeczytać, że zrobią to po zakończeniu trwającej już inwentaryzacji. Urzędnicy próbują znaleźć jakieś rozwiązanie, które pomoże ocalić choć część drzew.

W akcję ratowania drzew włączył się Teatr Polski w Bielsku-Białej pokazując, jak może wyglądać centrum miasta bez drzew przy torach rosnących obok tej placówki.

- Powiało grozą? Niestety, tak mniej więcej już niedługo będzie wyglądało otoczenie teatru w centrum Bielska-Białej - można przeczytać na Facebooku Teatru Polskiego.

Artyści zachęcają do włączenia się w obronę drzew. Na swojej stronie internetowej teatr zamieścił informacje m.in. o krytycznej sytuacji klimatycznej oraz skutkach planowanej wycinki, takich jak podniesienie się temperatury w centrum miasta czy wzrost poziomu hałasu.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.