Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ekolodzy przypominają, że na początku 2018 roku przyjęto nowelizację Ustawy Prawo Łowieckie, w której zakazano m.in. polowań z udziałem dzieci. Wdrożono także obowiązek informowania społeczeństwa o planowych polowaniach zbiorowych, nakazano odpowiednio oznakować miejsce polowań.

"Polska Partia Myśliwych" nie może dyktować warunków

Myśliwi zwolnieni z wymogów

Projekt rozporządzenia rozszerza definicję polowania indywidualnego na polowanie kilku myśliwych, czyli, jak alarmują ekolodzy, faktycznie na polowanie zbiorowe. Myśliwi zostali zwolnieni ze spełnienia szeregu wymogów, takich jak konieczność publicznego ogłoszenia i oznakowania terenu, co stanowi wielkie zagrożeniem dla bezpieczeństwa ludzi.

- W projekcie zmiany rozporządzenia polowaniem indywidualnym na ptaki jest w praktyce polowanie trzech myśliwych z psem. Zmiana definicji, podczas gdy faktyczna forma polowania pozostaje bez zmian i dotyczy polowań zbiorowych, jest kuriozalna - komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Ustawa Prawo łowieckie zakazuje udziału dzieci w polowaniach, czyli we wszystkich czynnościach zmierzających do wejścia w posiadanie zwierzyny. Projekt rozporządzenia ogranicza definicję polowania zbiorowego do momentu oddania strzału. W efekcie dzieci będą więc mogły brać udział w takich czynnościach jak transport zabitych zwierząt, patroszenie ich ciał oraz w pokocie, co w świetle opinii organizacji zajmujących się ochroną praw dzieci jest niedopuszczalne .

Ekolodzy przypominają, że na udział dzieci w polowaniach nie ma także społecznej zgody. Przeciwko takim praktykom opowiedziało się aż 78 proc. Polek i Polaków.

Myśliwi chcą strzelać do zwierząt hodowlanych

Ekolodzy dodają, że kolejnym kontrowersyjnym zapisem w rozporządzeniu jest dopuszczenie poszukiwania i dobijania postrzałków, czyli zranionych przez myśliwych zwierząt, poza obwodami łowieckimi. Tymczasem orzecznictwo sądów administracyjnych jest jasne. Dochodzenie i dobijanie rannych zwierząt jest elementem polowania, a te można wykonywać tylko na terenach obwodów łowieckich.

Myśliwi chcą także strzelać do świeżo wypuszczonych na wolność zwierząt hodowanych takich jak bażanty, choć Prawo Łowieckie dopuszcza polowania tylko na zwierzęta dzikie. - Warto przypomnieć skandaliczne polowanie byłego ministra Szyszki i Prezesa PZŁ Blocha w Grodnie, w którym zabito 400 wypuszczonych z klatek bażantów. Takie polowania to zwyczajna rzeź nieprzystosowanych do naturalnego środowiska zwierząt hodowlanych - mówią ekolodzy.

Dodają, że myśliwi są tak zdeterminowani by przywrócić polowania z dziećmi, że sprzeniewierzają się własnej tradycji. - Skoro zgodnie z propozycją nowego prawa pokot nie jest już elementem polowania, to wystawianie martwych zwierząt na widok publiczny powinno być surowo zabronione jako bezczeszczenie ich ciał. Myśliwi widać sami się pogubili – ten sam pokot we wniosku PZŁ o wpisanie kultury łowieckiej na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO był ważnym elementem obrzędowości samego polowania – mówi Ślusarczyk.

Pracownia na rzecz Wszystkich Istot złożyła do ministra środowiska swoje uwagi, wnosząc o odrzucenie propozycji myśliwych. Stowarzyszenie domaga się także wprowadzenia do rozporządzenia zakazu polowań zbiorowych, których efektem jest wiele rannych, postrzelonych zwierząt oraz płoszenie gatunków objętych ochroną, wprowadzenia zakazu dokarmiania zwierząt, jako przyczyny niekontrolowanego wzrostu populacji zwierząt i konfliktów z rolnikami oraz wprowadzenia zakazu używania toksycznej amunicji ołowianej, szkodliwej dla środowiska i ludzi.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.