Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wcześniej garnek nie był specjalnie używany, prawdopodobnie ktoś użył go raz, coś w nim przypalił i pozbył się go. Śmiałem się nawet, że to pewno mąż, który nie chciał się przyznać przed żoną, że przypalił garnek i próbował w ten sposób ukryć ślady „zbrodni”. Ten garnek leżał w potoku jakieś dwa miesiące, nim zdecydowałem się go zabrać, przez ten czas woda dokładnie go wymyła.

Ścięte drzewa, rozjeżdżona łąka i śmieci. Tak wygląda zespół przyrodniczo-krajobrazowy [ZDJĘCIA]

Czasem aż trudno mi uwierzyć w to, co ludzie zostawiają w lasach. Przed lat w czasie wypraw na grzyby znajdywałem głównie szklane butelki. Leśnicy ostrzegali przez nimi zresztą przypominając, że mogą doprowadzić do pożaru lasu. Dzisiaj w lesie znaleźć można wszystko. Puszki po piwie to codzienność. Nie rozumiem, jak można przynieść do lasu np. ciężki czteropak piwa, a puste, lekkie puszki tam zostawić.

Grzybiarze nie mają świadomości, że tak sami sobie szkodzą. Grzybnia to bardzo wrażliwy organizm, działanie składników chemicznych zwartych w farbie schodzącej z puszek nie jest dla niej obojętna. Puszki to nie wszystko, regularnie napotykam na przykład na worki ze zużytymi pampersami. Gdyby tak porządnie poszukać, w lesie znalazłoby się wszystkie części potrzebne do tego, by złożyć samochód, od karoserii po opony, natykam się też na sprzęt ADG czy na telewizory.

Jak z tym walczyć? Kary są śmiesznie niskie, poza tym lasów wcale nie zaśmiecają ludzie biedni, dla których grzywna jest dotkliwa, tylko ludzie zamożni. Trzeba montować w lasach kamery, nagrywać śmiecących ludzi i publikować ich wizerunki. Wstyd to coś, czego boją się wszyscy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.