Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zapytanie do prezydenta Bielska-Białej Jarosława Klimaszewskiego złożył w tej sprawie radny Konrad Łoś. Łąki kwietne to ciekawa alternatywa dla standardowych trawników. Połacie terenu z naturalnymi, łąkowymi kwiatami nie tylko wyglądają świetnie, ale są także bardzo korzystne dla środowiska.

Kwiaty wzdłuż ulic

- Eksperci podają, że metr kwadratowy „smogówki” wyłapuje tyle pyłów, co pięcioletnie drzewo – podkreśla Łoś.

Łąki kwietne są także schronieniem dla wielu pięknych i pożytecznych owadów – jak chociażby pszczoły czy motyle. Jak podkreśla Łoś, kwiaty mogłyby się pojawić wzdłuż ulic i na rondach.
- To specjalna mieszanka roślin, która nadaje się doskonale do stosowania w pasach drogowych, które znajdują się zarówno pośrodku jezdni, jak i na poboczach – dodaje radny.

Katowice i Sosnowiec mają już łąki

Co ważne, koszty pielęgnacji takiej łąki są dużo niższe niż ma to miejsce w przypadku trawników. Kosi się je maksymalnie dwa razy do roku.
- Ponadto łąki kwietne odgrywają ważną rolę w ekosystemie miejskim, gdyż dzięki rozbudowanego systemowi korzeniowemu wchłaniają więcej wody opadowej, a latem, w czasie upałów, obniżają także temperaturę w miastach i tworzą lepszy klimat – dodaje Łoś.
Na podobne rozwiązanie zdecydował się także Sosnowiec, którego władze posiały w maju i czerwcu 60 tysięcy nowych kwiatów. W Katowicach natomiast łąki kwietne mają już 20 tysięcy metrów kwadratowych.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.