Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W sobotę po godz. 14 z wiaduktu nad drogą S1 w pobliżu os. Langiewicza w Bielsku-Białej spadł dwudziestoletni mężczyzna. Mimo natychmiastowej reanimacji nie udało się go uratować. Jeszcze w czasie, gdy ratownicy walczyli o uratowanie mu życia, na miejscu pojawił się jego ojciec. Został przewieziony w szoku do szpitala. Okazało się, że rodzina mieszka w pobliżu, wcześniej w mieszkaniu znaleziono mamę 20-latka, która nie żyła. Jedną z hipotez jest to, że kobieta zatruła się czadem.

Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Południe wszczęła śledztwo pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci. Obie tragedie badane są w ramach jednego postępowania. Przeprowadzona został sekcja zwłok. - Pobrane zostały także materiały biologiczne do badań, takie jak próbki moczu czy krwi - mówi Agnieszka Michulec, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej.

Na razie prokuratura nie ma jeszcze pisemnych wyników sekcji, jednak prokurator, który brał w niej udział, przekazał już pewne informacje. Przyczyną śmierci kobiety było zatrzymanie krążenia, jeszcze nie wiadomo, co było tego przyczyną, pod uwagę brane są różne hipotezy. Natomiast przyczyną śmierci jej syna były obrażenia wielonarządowe spowodowane upadkiem.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.