Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Starszy sierżant Robert Pawłowski z Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji w Bielsku-Białej jadąc aleją Wolności w Żywcu zauważył osobowego mercedesa, który miał rozbite światła mijania i zderzak, spod jego maski wydobywał się dym. Policjant pojechał za nim chcąc sprawdzić, czy kierowca nie potrzebuje pomocy. Dawał mu sygnały, aby się zatrzymał.

Kierowca mercedesa jechał dalej, po drodze najeżdżając na znaki drogowe i wysepki na jezdni. Zajeżdżał też drogę kierowcom jadącym z naprzeciwka, omal nie doprowadzając do wypadku.

Policjant zaalarmował dyżurnego żywieckiej komendy. Zanim jeszcze przyjechał na miejsce patrol z ruchu drogowego, funkcjonariusz  zatrzymał samochód. Kompletnie pijanego kierowcę poinformował, że jest policjantem i zabrał mu kluczyki uniemożliwiając dalszą jazdę. Gdy na miejsce dojechali policjanci z Żywca, sprawdzili stan trzeźwości 21-letniego kierowcy. Mężczyzna miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu. Policjanci z drogówki ustalili też szybko, że kierowca mercedesa spowodował wcześniej kolizję z innym pojazdem i uciekł z miejsca zdarzenia.

Za jazdę na "podwójnym gazie" 21-latkowi grozi kara nawet 2 lat więzienia, wysoka grzywna i zakaz prowadzenia pojazdów. Musi się także liczyć z tym, że z własnej kieszeni będzie płacił za spowodowane szkody. Policjanci przypominają, że w przypadku, kiedy kierowca spowoduje kolizję w stanie nietrzeźwości, ubezpieczycielowi przysługuje tzw. roszczenie regresowe, które polega na tym, że nietrzeźwy sprawca kolizji musi zwrócić całą sumę wypłaconą z polisy OC.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.