Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Żona mężczyzny przebywała w schronisku na Hali Boraczej. Kobieta przekazała, że jej mąż planował wejść na Rysiankę, niestety – jak powiedział jej w rozmowie telefonicznej – kompletnie zgubił szlak, a także jednego buta i nie może kontynuować wycieczki.

- Po nawiązaniu kontaktu z mężczyzną nie ustaliliśmy jego położenia, ponieważ nie potrafił określić mniej więcej, w którym miejscu się znajduje. Jego stan wskazywał na spożycie alkoholu – relacjonują ratownicy GOPR.

Na pomoc z centrali ruszyło trzech ratowników. W tym samym czasie poszukiwania rozpoczęli też ratownicy z dyżurki na Hali Miziowej. W trakcie dojazdu do Żabnicy ponownie skontaktowano się z mężczyzną – ten poinformował, że znajduje się z innymi turystami w szopie. Po rozmowie z jednym z turystów ratownicy ustalili, że chodzi o szałas na czarnym szlaku z Hali Boraczej w stronę Redykalnego Wierchu. Po dotarciu na miejsce ratownicy udzielili pomocy mężczyźnie, a później przetransportowali go do schroniska na Hali Boraczej, gdzie czekała na niego żona.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.