Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zgodnie z ustawą o rzeczach znalezionych właściciel ma prawo do odebrania zguby przez dwa lata, po tym czasie posiadaczem przedmiotu staje się miasto. W Biurze Rzeczy Znalezionych w Bielsku-Białej są rzeczy przyniesione zarówno przez prywatne osoby, jak i przez policjantów. Na odebranie przez właścicieli czekają np. narty Atomic, telefon komórkowy Samsung Galaxy J5, rower Bitwin-Rock Rider 340, wózek dziecięcy Britax, kilka portfeli i banknoty o różnych nominałach. Ale zdarzają się także niecodzienne znaleziska, takie jak proteza lewej nogi czy sztuczna szczęka. Na razie nikt się po nie nie zgłosił.

Czasem trafiają się jeszcze bardziej oryginalne znaleziska. Kiedyś zbieracz złomu w opuszczonych budynkach fabrycznych w Bielsku-Białej znalazł nową trumnę. Wypełniona trocinami stała na czwartym piętrze. Zbieracz zaalarmował służby.

Także w innych miastach trafiają się ciekawe znaleziska. We Wrocławiu do Biura Rzeczy Znalezionych trafiła np. kiedyś szabla. W Biurze Rzeczy Znalezionych w Chorzowie na właściciela czekają m.in. stetoskop i aparat do mierzenia ciśnienia, w Tychach – hulajnoga.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.