Młodziutki, siedmiomiesięczny wilk Klincz potrącony przez samochód pod Kościerzyną powrócił po czterech tygodniach leczenia do swojej wilczej grupy. Zwierzę leczone było w bielskim "Mysikróliku".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do zdarzenia doszło pod koniec października w powiecie kościerskim na Kaszubach. Wilk wbiegł wprost pod auto 57-letniego kierowcy, po wypadku wczołgał się do rowu. Kierowca nie zostawił na szczęście rannego zwierzęcia przy drodze, zaalarmował policję. Funkcjonariusze przez półtorej godziny szukali kogoś, kto udzieli pomocy wilkowi. Na miejsce zdecydował się pojechać  dr. n. wet. Piotr Bruliński z odległego o 40 km Bytowa. Zabrał zwierzę do swojego gabinetu, gdzie zajął się nim razem ze swoją żoną Anną, wilkowi trzeba było m.in. założyć kilkanaście szwów. Okazało się, że to młody samiec.

Wilk został przewieziony do ośrodka w Bielsku-Białej przez Fundację "Mysikrólik" - Na Pomoc Dzikim Zwierzętom.

- Chwała lekarzowi z Bytowa za to, że zdecydował się udzielić pomocy rannemu zwierzęciu, nie bał się, chciało mu się jechać. Trwa walka o życie wilka, najbliższe dni rozstrzygną, czy uda nam się go uratować - mówił "Wyborczej" Sławek Łyczko, który wraz z żoną Agnieszką prowadzi ośrodek „Mysikrólik”.

Odnaleźli rodzinę Klincza

W czasie, gdy o życie wilka walczyli lek. wet. Izabela Całus z Vet-House oraz Sławek i Agnieszka Łyczkowie, w okolicach Kościerzyny intensywne badania terenowe i poszukiwanie rodziny Klincza prowadził dr Maciej Szewczyk ze Stowarzyszenia dla Natury „Wilk”.

Jak informują przyrodnicy z „Wilka”, analizy DNA z zebranych przez niego prób przeprowadzone w Instytucie Genetyki i Biotechnologii Uniwersytetu Wrocławskiego pozwoliły na ustalenie miejsca, gdzie w ostatnich dniach przebywała matka Klincza i reszta jego grupy rodzinnej. - Był to warunek jego uwolnienia, bez wsparcia rodziny tak młody wilk nie poradziłby sobie na wolności - informują przyrodnicy.

Wilk jest już z rodziną, przed wypuszczenia na wolność założono mu specjalną obrożę, która pozwala śledzić jego losy.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Mikołaj Chrzan poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Jak milo czytac takie dobre historie! Tyle osob bylo zaangazowanych w ratowanie wilka i przywrocenie go do jego srodowiska! Brawo!!
    już oceniałe(a)ś
    31
    0
    Bardzo dziękuję za te wiadomość.
    już oceniałe(a)ś
    20
    0
    Krzepi na duchu, ze w Polsce jest nadal trochę normalności i są jeszcze tacy ?mali? bohaterowie jak ten weterynarz z Bytomia czy ten Pan ze stowarzyszenia Wilk.
    @roman199
    i nie zapomnij o kierowcy - nie pozostawił wilczka bez pomocy - to rzadkie na polskich drogach by wzywać pomoc i czekać na działanie slużb
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    cudownie, że kierowca zachował się honorowo i nie uciekł z miejsca wypadku, tylko wezwał pomoc. Jeśli tak reagowaliby inni kierowcy, byłoby bezpieczniej na drogach. Więcej ludzi / zwierząt otrzymałoby natychmiast niezbędną pomoc
    już oceniałe(a)ś
    7
    0
    Polacy uwielbiają takie historyjki, ale zabrakło mi w niej imienia matki Klincza.
    @xymoxon@
    Wilczyca...? Osiołku? No nie można być aż takim baranem, żeby tego po żabiemu nie kumać.
    już oceniałe(a)ś
    2
    2
    @xymoxon@
    Są jeszcze Ludzie
    już oceniałe(a)ś
    2
    0