Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Filip Korzeniowski z Bielska-Białej urodził się w 31. tygodniu ciąży. Okazało się, że maluch ma trzy wady serca, tylko jedną, nie do końca sprawną nerkę, niedojrzałe oczka, zrośnięte paluszki i to nie jest koniec jego problemów zdrowotnych. Zaraz po porodzie zaczęła się walka o życie i zdrowie Filipka. Pani Aleksandra, jego mama, miewała chwile zwątpienia, ale wiele osób pomagało jej i dodawało otuchy.

Relacja na żywo z 28. Finału WOŚP

Na Facebooku pani Aleksandra przypomina dramatyczne chwile przed operacją serca, którą przeszedł Filipek. – Tam za szklaną szybką leży mój synek, na którego czekałam wiele lat. A teraz jest godzina 10 i wiem, że on umiera, zostało mu kilka godzin – pisze mama chłopczyka.

Filipkowi pomógł sprzęt kupiony przez WOŚP

Ważący zaledwie kilogram malec miał trzy dziury w sercu i krew wylewała się, zalewając inne narządy, miał zalane krwią płuca, powiększyły się wątroba i nerka. Gdyby miał dwie nerki, lekarze mogliby zastosować farmakologię. Ale on ma jedną.

Filip KorzeniowskiFilip Korzeniowski archiwum rodzinne

– Są urlopy, jest weekend. Potrzebuję 10 osób z personelu, żeby zrobić tę operację. Ja muszę ściągnąć ich z urlopu. To będzie trudne, tu wszystko może się zdarzyć, serce ma niecałe 3 cm, a dziura 3 mm, to trzeba zrobić precyzyjnie. Wyjąć płuco, zoperować, włożyć płuco – mówił kardiochirurg, nie kryjąc, że sytuacja jest tragiczna.

- Ile godzin zostało? - dopytywała mama Filipka. - Nie wiem, niestety. Kilka... - przyznał lekarz.

– A jak pan nie zdąży ich zebrać? – zapytała wprost pani Aleksandra. – Proszę być dobrej myśli, proszę się modlić. Jest podpięty do najlepszej aparatury – powiedział lekarz.

Była wolontariuszką WOŚP

Pani Aleksandra opisuje, że bezwładne, szare ciałko jej synka podpięte było do rurek i rureczek, pompy, ssaki, respirator, kardiomonitor, pulsoksymetr, wszystko było z czerwonym serduszkiem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. – Czy Korzeniowski przygotowany do operacji? – usłyszała wreszcie o godzinie 15. Zobaczyła dwie osoby z maskami na twarzach pchające inkubator transportowy. – Oddychaj, synku. Będę czekać, synku... – pożegnała się z Filipkiem,

Dzisiaj maluch ma 5,5 roku. Mimo różnych problemów zdrowotnych dzielnie sobie radzi. Jeździ na nartach i na łyżwach, lubi się uczyć, kocha przyrodę. Nadal potrzebuje wsparcia, można mu pomóc, przekazując np. 1 proc. należnego podatku na jego rehabilitację. Jego losy można śledzić na Facebooku.

Pani Aleksandra wiele razy była wolontariuszką WOŚP, mówi, że do głowy by jej nie przyszło, że sprzętu z czerwonym serduszkiem będzie kiedyś potrzebować jej dziecko. Co roku rodzina Filipka wspiera WOŚP.

„Gazeta Wyborcza” włącza się do pomocy. Pieniądze zebrane w puszce w całości zostaną przekazane na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Wesprzyj naszą puszkę na www.siepomaga.pl/gwwosp

WOŚP 2020. Wiadomości, program, imprezy, aukcje - sprawdź, co się dzieje w Twoim regionie

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.