Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Asik trafił do Miejskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Bielsku-Białej ponad miesiąc temu jako pies znaleziony. Nikt się po niego nie zgłosił, choć to husky. Dlaczego? Bo był brzydki – głodny, wychudzony, a co najgorsze, z guzem pod ogonem wielkości pięści, który w końcu pękł.

Asika wzięła po opiekę fundacja Psia Ekipa. Guz został usunięty, a Asik dochodzi do siebie. Pies jest smutny, zrezygnowany, mimo częstych spacerów, dobrej karmy i opieki weterynaryjnej. Bardzo potrzebuje swojego człowieka. Kontakt w sprawie adopcji Asa: Agata – 516 488 831, Ola – 500 141 184. Psia Ekipa utworzyła zbiórkę na pokrycie kosztów leczenia i utrzymania Asa na pomagam.pl.

Największą pomocą byłoby zaadoptowanie Asika. Wolontariuszki Psiej Ekipy przekonują, że choć czas jest wyjątkowo trudny, warto pomyśleć o przygarnięciu pod swój dach psa i kota. – Wiele osób pracuje teraz w domach, mają więcej czasu dla nowego domownika – mówi Joanna Kraj.

Miejskie Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Bielsku-Białej wstrzymało odwiedziny wolontariuszy, którzy przychodzili w każdą sobotę m.in. wyprowadzać psy na spacer. Adopcje zwierząt nadal się odbywają, oczywiście z zachowaniem specjalnych środków ostrożności, bez wchodzenia do biur schroniska.

Trudne czasy dla organizacji pomagającym zwierzętom

Dla potrzebujących zwierząt i osób próbujących im pomóc nadeszły bardzo trudne czasy. Psia Ekipa wzięła oprócz Asika jeszcze jednego psa potrzebującego szybkiej operacji. Trzeba zapłacić także za jego zabieg.

– Jest mniej wpłat. Bardzo się boimy, bo mamy na utrzymaniu dożywotnim kilka zwierzaków wymagających stałego leczenie i specjalistycznej karmy. Mamy też psy w hotelach, które czekają na domy. To także koszty. Bardzo się boję, co dalej będzie – mówi Joanna.

Dodaje, że kilka dni temu wolontariusze odebrali dwa głodzone owczarki. Są na karmie specjalistycznej, muszą przybrać po 15 kg. – Psy są w domu tymczasowym na naszym utrzymaniu. Co będzie, jak nikt nam nie pomoże kupić karmy? – zastanawia się Joanna.

Mimo ciężkiej sytuacji mieszkańcy ciągle zgłaszają przypadki krzywdzenia zwierząt, prosząc o interwencję. Także stowarzyszenie Kotełkowa Drużyna jest w trudnej sytuacji. Organizacja ma pod opieką kilkadziesiąt kotów i do zapłaty wiele faktur w lecznicach weterynaryjnych. Wolontariuszki radziły sobie, organizując np. kiermasze, na których zbierały pieniądze na leczenie swoich podopiecznych. Teraz ze względu na zagrożenie koronawirusem wstrzymały wszystkie takie inicjatywy. Są zdane tylko na wpłaty ludzi.

Polska w czasach koronawirusa. Czekamy na Wasze spostrzeżenia, o czym powinniśmy napisać. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.