Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak zaznacza Gorgoń-Komor, od dawna borykamy się z brakami kadrowymi w służbie zdrowia, a szacunkowo brakuje w Polsce 68 tysięcy pracowników.

- W tę bardzo ogołoconą służbę zdrowia uderzył wirus. I musimy się bronić, a nie jest łatwo. Nie mamy środków ochrony osobistej i nie testujemy się – podkreśla i dodaje, że problem niewystarczającej liczby testów to problem na tę chwilę najważniejszy – My, pracownicy ochrony, możemy być wektorem w przenoszeniu wirusa na pacjentów – dodaje.

Można chorować bez objawów

80 proc. osób przechodzi COVID-19 bezobjawowo, trudno więc bez przebadania próbek stwierdzić, czy dany lekarz, pielęgniarka czy którykolwiek inny pracownik nie jest chory. W sytuacji, w której brakuje jednorazowych kombinezonów, brakuje śluz, to może skończyć się dramatyczną sytuacją.

Każdy pacjent jest potencjalnym zakażonym. Gorgoń-Komor podkreśla, że objawy koronawirusa są bardzo różne – takie jak katar, gorączka, bóle głowy, bóle mięśniowo-stawowe, czyli podobne jak w przypadku grypy - ale nie muszą występować razem, a mogą nie występować w ogóle. - Jak lekarz praktyk ma zróżnicować, czy jest to koronawirus, czy grypa? Bez testów nie może – zaznacza.

W przypadku niedoboru testów należałoby w stosunku do każdego pacjenta stosować takie środki zapobiegawcze, jakby był zakażony. - Mam nadzieję, że rządzący pójdą po rozum do głowy i zaczną testować, bo jeśli szeregi specjalistów będą jeszcze bardziej zdziesiątkowane, to nasi pacjenci nie będą mieli gdzie otrzymać pomocy – alarmuje Gorgoń-Komor.

Stracone dwa tygodnie

Jak zaznacza Gorgoń-Komor, wszystkie państwa dookoła wprowadziły już obowiązek chodzenia w maseczkach. Ostatnie dwa tygodnie, w których można było swobodnie poruszać się po ulicach, a nie było obowiązku chodzenia w maseczkach, należy więc „uznać za stracone”. Sytuację w regionie poprawi laboratorium w Cieszynie, które może odciążyć pozostałe stacje diagnostyczne, bo jak podkreśla Gorgoń-Komor, analitycy i tak już pracują po godzinach, by móc przeprowadzić jak najwięcej testów.

Bielszczanie rzucili się do pomocy. - Jestem wzruszona – zaznacza Gorgoń-Komor. Senatorka wymienia różne oddolne inicjatywy, które w ostatnim czasie podjęli bielszczanie, czy to w produkcji przyłbic, czy szyciu maseczek, czy nawet użyczania mieszkań medykom, którzy nie mogą wrócić do domów. – Serce rośnie, że tak chcecie nam pomóc – dodaje.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.