Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ewa Furtak: To koniec spadającego z miesiąca na miesiąc bezrobocia i rynku, o którym mówiło się, że jest rynkiem pracownika?

Przemysław Koperski (poseł Lewicy, od 2003 do 2009 dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach): - Z informacji przekazywanych przez Powiatowe Urzędy Pracy wynika, że na koniec marca jeszcze nie widać gwałtownego wzrostu ilości osób bezrobotnych w rejestrach. W kilku miejscach zanotowano nawet spadek i pewnie za kilka dni, rząd będzie mówił o tym w kategoriach sukcesu.

Eksperci, urzędnicy i zwykli obywatele, wiedzą lub czują już, że to ostatnie sekundy przed wściekłą burzą, która uderzy w rynek pracy, a zapowiedź nachodzących gwałtownych zmian można już teraz zaobserwować w kilku obszarach.

Urzędy pracy przygotowują się na szturm. Z powodu koronawirusa ludzie tracą pracę

Jakich?

- Po pierwsze, od kilkunastu dni obowiązują ograniczenia, które poważnie ograniczają dostęp do uzyskania statusu bezrobotnego –zainteresowanym osobom pozostaje tylko rejestracja online. Dla wielu osób, w szczególności starszych, może to oznaczać poważne problemy.

Po drugie, dziesiątki tysięcy zwolnionych lub planowanych do zwolnienia w marcu pracowników, jest obecnie w okresie wypowiedzenia, na opiece lub L4. Z sygnałów, które docierają do mnie od mieszkańców wynika, że bardzo często w miejsce wypowiedzenia pracownicy dostają „propozycję” zmiany umowy na mocy porozumienia stron z pensją minimalną, zatrudnienia na pół etatu za połowę pensji minimalnej lub przejścia na samozatrudnienie. Prawdziwy, tj. ujmowany w statystykach, obraz sytuacji na rynku pracy zobaczymy dopiero w czerwcu lub lipcu, gdy zostaną podane oficjalne dane z Urzędów Pracy za maj. O dramatach tysięcy rodzin wiedzą już jednak pracownicy Państwowej Inspekcji Pracy, związki zawodowe, dziennikarze, kancelarie prawne i parlamentarzyści – do biur posłów Lewicy w całej Polsce codziennie zgłaszają się po bezpłatną pomoc prawną setki osób tracące pracę.

Trudna sytuacja żłobków w Cieszynie zamkniętych z powodu koronawirusa. Dyrektorka apeluje o pomoc

Po trzecie, z danych CEIDG wynika, że w marcu prawie 50 tys. przedsiębiorstw złożyło wnioski o zawieszenie działalności gospodarczej.

Po czwarte, na skraju załamania, ale nadal działające przedsiębiorstwa bombardują tysiącami wniosków o pożyczki  portal praca.gov.pl, obawiając się, że niedługo zabraknie pieniędzy na ich udzielanie w Powiatowych Urzędach Pracy.

Po piąte, płyną już pierwsze niepokojące sygnały co do sytuacji i możliwości finansowych Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, który rząd w 2019 r. ściął o prawie  40 proc. w porównaniu do poprzedniego. Z tego funduszu mają być wypłacane wynagrodzenia pracownikom upadających przedsiębiorstw, a jaka jest obecnie sytuacja wielu przedsiębiorstw, nie muszę mówić.  

Lewica chce, by rząd wprowadził stan klęski żywiołowej.

- Najbliższa przyszłość maluje się niestety w czarnych barwach. Nie ma już rynku pracownika, nie ma też rynku pracodawcy, wszyscy zostaliśmy uwięzieni w tym zaklętym epidemią tańcu. Rolą odpowiedzialnego rządu jest przerwanie tego układu i  wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, o który w sejmie się upomina Lewica.

W chwili ogłoszenia stanu klęski żywiołowej, pracownicy, przedsiębiorstwa, samorządy czy NGOS-y mogą  liczyć na odszkodowania i uruchomienie nowych środków publicznych stymulujących gospodarkę. My, jako Lewica proponujemy, by wysokość odszkodowań dla firm ze strony państwa w chwili ogłoszenia stanu klęski żywiołowej, była ograniczona do wysokości zapłaconych przez nie w ostatnich latach podatków do budżetu. Wtedy będziemy mieć pewność, że pomoc popłynie do firm płacących uczciwie daniny publiczne w naszym kraju, a cwaniacy płacący podatki na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych, Kajmanach czy w innych rajach podatkowych powinni być po wsparcie finansowe kierowani właśnie tam.

 W których branżach pracownicy są najbardziej narażeni na utratę pracy?

 - Powołam się na raport Centrum Analiz Ekonomicznych, według którego 780 tys. osób w Polsce może być zagrożonych utratą pracy lub spadkiem dochodów z powodu pandemii koronawirusa. Dotyczy to pierwszej fazy kryzysu. Najbardziej narażone branże można już wskazać – to turystyka (700 tys. zatrudnionych), transport, głównie międzynarodowy (700 tys. zatrudnionych), gastronomia i restauracje (300 tys. zatrudnionych), kultura, edukacja, rozrywka (150 tys.), hotele (120 tys.).

W ostatnim miesiącu wszelkie usługi, szczególnie związane z bezpośrednim kontaktem w klientem gwałtownie zahamowały. Gastronomia, hotelarstwo, turystyka, transport osobowy, usługi fryzjerskie, kosmetyczne itp. nie prowadzą praktycznie żadnej aktywności. Staje lub przebranżawia się produkcja, zamarła działalność sportowa, handel jest na głębokim wydechu, funkcjonują jeszcze usługi informatyczne, chociaż i tutaj, przy przedłużającej się stagnacji, będą odczuwalne niekorzystne zmiany.

Usługi edukacyjne i szkoleniowe, po krótkim szoku i chwilowej zapaści, próbują przestawić się na komunikację zdalną, ale to też wymaga czasu. W dalszej perspektywie czasowej, 2-3 miesięcy,  prawie wszystkie branże odczują kryzys, gdyż mniejsza mobilność będzie pośrednio wpływać na konsumpcję w praktycznie każdym wymiarze.

Teraz i inspekcja pracy, i sądy pracy pracują w okrojonym wymiarze. Co ma zrobić pracownik, który np. dostał wypowiedzenie w sposób niezgodny z prawem?

 - Sądy pracy przyjmują na bieżąco pozwy, które można złożyć bez problemu w sposób zdalny. Rozprawy są ograniczone do spraw „pilnych” i rzeczywiście nie każdy pozew od razu znajdzie się na wokandzie, ale z pewnością zaraz po zniesieniu ograniczeń w kontaktach pomiędzy obywatelami – będzie można dochodzić swoich praw przed sądami pracy.

PIP pracuje podobnie i nieuczciwi pracodawcy nie powinni liczyć na to, że obecne spowolnienie prowadzonych spraw zwalnia ich z odpowiedzialności za łamanie praw pracowniczych. Do dyspozycji mieszkańców są również biura poselskie Lewicy w całej Polsce. Oczywiście ze względów bezpieczeństwa w formule online.

Jakie działania musiałby podjąć rząd, żeby faktycznie wesprzeć pracodawców i pracowników?

- Aby ograniczyć upadek mikro, małych i średnich przedsiębiorstw powinny one otrzymać ratujące płynność, bezwarunkowe i natychmiastowe wsparcie finansowe, bez względu w jakiej branży funkcjonują. Proponowane obecnie dopłaty do wynagrodzeń w kwocie od 1,5 do 2,5 tys. zł obwarowane są szeregiem biurokratycznych barier, dużą ilością wyliczeń spadku obrotów oraz uwarunkowań wykluczających ubieganie się o wsparcie z innych źródeł, np. zwolnienia z ZUS.

Tarcza antykryzysowa wprowadzana jest nierównomiernie, najpierw dofinansowanie do wynagrodzeń, które jest realizowane, ale już udzielanie pożyczek jeszcze nie. Zwolnienia lub odroczenia płatności ZUS – to wielki zator na serwerach! I tak pracodawca nie wie gdzie i z czego skorzystać, bo wsparcie jest rozproszone, niezsynchronizowane i zbiurokratyzowane.

Czekamy na nową propozycję rządową wsparcia pracodawców tzw. Tarczy 2.0, z informacji, które docierają do nas teraz (na tą chwilę jeszcze nie znam szczegółów) nie wyłania się jednak optymistyczny obraz. W przypadku pracowników Lewica zdecydowanie opowiada się za wsparciem wszystkich osób dotkniętych obecną sytuacją.

Nikt nie może zostać bez wystarczających środków do życia, niezależnie czy jest pracownikiem, przedsiębiorcą, bezrobotnym, emerytem, rencistą, opiekunem osoby zależnej, mieszkańcem DPS, osobą bierną zawodowo, czy dzieckiem w domu dziecka lub rodzinie zastępczej. Lewica domaga się pomocy Państwa dla każdego obywatela, nie pozwolimy rządowi, by kogokolwiek zostawił na lodzie.

Większość kadry zarządzającej kopalni ważnej dla bezpieczeństwa Polski to Czesi. Nie mogą przyjechać do pracy z powodu koronawirusa i kwarantanny

Czy nie powinny teraz wzrosnąć zasiłki dla bezrobotnych? Przecież na razie to nawet nie bardzo da się umówić na spotkanie w sprawie pracy. Ludzie nie będą mieli z czego żyć.

- Zasiłek dla bezrobotnych nie był waloryzowany od wielu lat, a przez to że mieliśmy bardzo dobrą sytuację na rynku pracy nikt nawet o tym nie myślał. Teraz jest to około 1/3 najniższego wynagrodzenia i z pewnością nie wystarczy na przeżycie.

Uważam, że zasiłek dla osoby bezrobotnej generalnie przez pierwsze trzy miesiące powinien wynosić 50 proc. średniego zarobku bezrobotnego z ostatnich 12 miesięcy przed rejestracją i nie mniej niż 50 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę. W obecnej sytuacji to powinno być minimum 1300 zł dla wszystkich bezrobotnych, a 1950 zł (75 proc. minimalnego wynagrodzenia) dla osób na umowach stażowych.

Klub Lewica w najbliższym czasie złoży projekt ustawy podnoszący wartość zasiłku, co do ostatecznej kwoty musimy poczekać jeszcze kilka dni - jesteśmy w trakcie wyliczeń potencjalnych obciążeń budżetowych.

Co zrobić potem, po pandemii, jak aktywizować ludzi, którzy stracili pracę, jak im pomóc?

- Po pandemii będziemy żyli w całkiem innym świecie zarówno w wymiarze techniczno-organizacyjnym jak i ludzkim. Wiele usług przeniesie się do świata wirtualnego, wiele innowacji teleinformatycznych stworzy nowe podejście do robienia biznesu. Z drugiej strony ludzie będą inaczej traktować przyziemne, podstawowe potrzeby i przyjemności nadając im większą wartość i szacunek. To może zmienić rynek usług, ale także rynek produkcyjny. Pojawią się nowe zawody, a stare będą wymierać, choć niektóre nabiorą nowego wymiaru i szacunku.

Kto dziś odważyłby się szydzić z kierowcy autobusu, ekspedientki, pielęgniarki, czy dostawcy jedzenia? To nasi bohaterowie. Ci, którzy stracą pracę z pewnością ją znajdą, choć pewnie nie każdy tak szybko jakby chciał - bo nie będzie to łatwe w postwirusowym świecie skomputeryzowanych usług i produkcji.

Wiele będzie zależało od sprawności publicznych służb zatrudnienia i instrumentów finansowych, którymi będą dysponować. Warto przypomnieć, że pracownicy pośredników dzisiaj są również na służbie, a jeszcze kilka miesięcy temu obejmowani byli zakrojonymi na dużą skalę planami zwolnień.

Co do dłuższej perspektywy, jestem zdecydowanie optymistą, historia uczy, że w demokratycznym, socjalnym i solidarnym państwie bum gospodarczy po czasie martwicy będzie czymś absolutnie naturalnym. Nie możemy tylko pozwolić, by upadł którykolwiek z tych filarów.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.