Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na telefon alarmowy centrum powiadamiania ratunkowego zadzwonił 35-letni mieszkaniec Czechowic-Dziedzic, informując, że w jednym z mieszkań, wbrew obowiązującym przepisom, odbywa się impreza.

Policjanci podejmujący interwencję szybko ustalili, że mężczyzna, który ich wezwał, brał wcześniej udział w tym zakrapianym alkoholem spotkaniu. Tam pokłócił się z jednym z uczestników imprezy i wszczął awanturę. Kiedy opuścił imprezę, chcąc dokuczyć pozostałym na niej znajomym, postanowił wezwać policję.

Po 30 tys. zł za imprezę w czasie koronawirusa

Mundurowi ustalili, że jedynym celem spotkania było wspólne biesiadowanie. - Ponieważ ten cel zdecydowanie nie mieścił się w kategorii niezbędnych potrzeb życiowych, przeciwko jego uczestnikom skierowali wnioski o ukaranie do sądu za złamanie wprowadzonych niedawno przepisów porządkowych - wyjaśnia bielska komenda.

O ich zachowaniu zawiadomili także Powiatowego Inspektora Sanitarnego, który może na każdego nałożyć karę w wysokości nawet 30 tys. zł.

35-latek miał w organizmie ponad dwa promile alkoholu i został przewieziony do izby wytrzeźwień, a reszta jego kompanów - mężczyzna i dwie kobiety - zostali odesłani do swoich domów.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.