Do bielskiego sądu rejonowej wpłynął wniosek o uznanie zaginionej cztery lata temu Kingi Kozak za zmarłą. - Kto tak naprawdę szukał naszej córki? - pytają rozżaleni rodzice, wskazując na szereg wątpliwości, które pojawiły się w czasie prowadzonego w tej sprawie śledztwa.
Prokuratura w Bielsku-Białej uznała, że znaleziona w Wiśle czaszka należała do zaginionej trzy lata temu Kingi Kozak z Buczkowic. Bliscy kobiety nie chcą się pogodzić z decyzją o umorzeniu postępowania.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.