Kilkanaście lat temu Jakub zadźgał mężczyznę. - Pozostanę tym samym dobrym człowiekiem, choćbym miał do końca życia być samotny - napisał niedawno na Facebooku. Kilka miesięcy później zabił swoją matkę.
Śląski NFZ obliczył nowe ryczałty dla szpitali, które znalazły się w tzw. sieci. Wiele placówek ma teraz mniej pieniędzy, a te, które dostały więcej, wcale nie są pewne, czy opłaca im się leczyć więcej chorych.
Pacjenci z wirusowym zapaleniem wątroby typu C mogliby mieć na Śląsku nieograniczony dostęp do leczenia terapią bezinterferonową, która pomaga szybko pozbyć się wirusa z organizmu. Nie zawsze się tak dzieje, bo lekarze przedkładają interes szpitala ponad dobro chorych.
Rezydenci, którzy dogadali się z ministrem zdrowia, zaapelowali do lekarzy o powrót do klauzuli opt-out. Na Śląsku niewielu doktorów ich posłuchało.
"Głos matek ma moc zmiany" - tak Fundacja Rodzić po Ludzku zatytułowała kolejną akcję, w której kobiety mogą oceniać warunki na oddziałach położniczych i to w jaki sposób są traktowane przez lekarzy i położne. W województwie śląskim do oceny jest ponad 30 oddziałów.
Kryzys na pediatrii. Lekarze odchodzą, a pieniędzy coraz mniej, bo od października NFZ płaci 100 procent tylko wtedy, kiedy dziecko jest leczone co najmniej cztery dni. - Mamy na siłę trzymać dzieci w szpitalu? Przecież to absurd! - denerwują się pediatrzy.
Kuba właśnie odzyskuje wzrok w oku, które cztery lata temu oparzył wapnem. Ten cud dokonuje się za sprawą komórek macierzystych. Metodę ich namnażania wymyślili Włosi, ale najwięcej na świecie przeszczepili ich okuliści z Okręgowego Szpitala Kolejowego w Katowicach. W Wiśle świętowali swój sukces.
Na początku jeszcze próbował się uśmiechać, gdy robiłam do niego głupie miny, takie jak do wnuków, ale potem przestał już reagować. Zamknął oczy, zapadał się w sobie.
Pięć szpitali podległych marszałkowi województwa śląskiego twierdzi, że śląski NFZ zaproponował im za mało pieniędzy za nadwykonania za okres od stycznia do września zeszłego roku. Spór dotyczy łącznie 7,5 mln zł. Sprawa może skończyć się w sądzie.
Po konkursie z 2011 roku na leczenie dla szpitali wybuchł tak wielki skandal, że NFZ przez siedem lat odkładał rozpisanie kolejnego. Odbywa się on dopiero teraz, ponieważ fundusz chce w niektórych specjalnościach drastycznie zmniejszyć liczbę szpitali, którym przyzna kontrakty. Czy i tym razem skończy się to awanturą?
Dyrektorzy szpitali rwą sobie włosy z głowy, układając grafiki, bo lekarze gotowi dyżurować dyktują im coraz wyższe stawki. - Jeśli wszyscy zgodzimy się na 120 zł za godzinę albo więcej, to popadniemy w jeszcze większe długi - przewidują dyrektorzy
Przy każdym szpitalu, w którym są oddziały zabiegowe, powstanie poradnia anestezjologiczna, do której będzie się musiał zgłosić każdy pacjent przed planowaną operacją. Anestezjolog oceni, czy nadaje się do znieczulenia, czy nie. Dyrektorzy szpitali są zgodni, że to dobre rozwiązanie.
Więcej pieniędzy nie rozwiąże wszystkich problemów. Wciąż trzeba się mierzyć z banalnymi przeszkodami. Jak wprowadzaliśmy elektroniczne sprawozdania dla aptek, to aptekarze skarżyli się, że przez komputery będą zużywać więcej prądu i urosną im koszty.
Po 65. r.ż. groźne dla życia migotanie przedsionków jest dwa razy częstsze niż dotąd przypuszczano - to pierwszy wniosek z trwającego jeszcze badania NOMED, w którym pacjenci przez miesiąc noszą kamizelki z rejestratorem EKG. Badanie to było jednym z tematów seminarium na temat telemedycyny, które odbyło się w środę w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Śląskiego w Katowicach.
Pacjenci chorzy na raka lub z podejrzeniem choroby nowotworowej nie dostają zielonych kart, które - przynajmniej w teorii - gwarantują badanie i leczenie z ominięciem kolejek. Ten sam problem występował na początku stycznia w poprzednich latach. Wina leży po stronie NFZ. Urzędnicy przepraszają chorych, bo nie nadążają z pracą.
Beskidzkie Centrum Onkologii - Szpital Miejski nie zamknie izby przyjęć, by zastąpić ją działem obsługi pacjenta. Dyrektor Lech Wędrychowicz zawiadomił w piątek Śląski Urząd Wojewódzki, że wycofuje się z pomysłu, który przedstawił mediom zaledwie tydzień temu.
Śląski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia rozpoczął wczoraj doraźną kontrolę w Beskidzkim Centrum Onkologii w Bielsku-Białej. Urzędnicy funduszu sprawdzają, czy w szpitalu działa izba przyjęć po tym, jak jego dyrektor zapowiedział, że ją zlikwiduje. Szpitalowi grożą za to kary i odebranie części ryczałtu na leczenie.
Rezydenci z Beskidzkiego Centrum Onkologii chcieli dyżurować na izbie przyjęć we dwójkę, bo jest tam dużo pracy. Dyrektor Lech Wędrychowicz odmówił. - Dwa razy zero jest zero - wytłumaczył. Teraz izby nie będzie. Powstaje za to dział obsługi pacjenta, w którym pielęgniarki będą "segregować dokumentację". Jak już ją posegregują, zajrzą do niej specjaliści i ocenią, czy chory nadaje się do szpitala. Strach pomyśleć, czym to się może skończyć.
Mimo ostrej krytyki Ministerstwo Zdrowia doprowadziło do powstania sieci szpitali. Na Śląsku weszło do niej 71 spośród ponad 140 placówek.
Ponad 40 lekarzy zatrudnionych w szpitalach na Śląsku i Podbeskidziu wycofało wypowiedzenia klauzuli opt-out. W wielu szpitalach i tak będzie jednak wielki kłopot z obsadą dyżurów, największy w Beskidzkim Centrum Onkologii w Bielsku-Białej.
Niedawno awaria informatyczna w Instytucie Onkologii w Gliwicach na wiele godzin sparaliżowała jego funkcjonowanie. Czy już żyjemy w świecie, w którym podstawowym narzędziem leczenia stał się komputer?
Prawie 100 mln zł dotacji z budżetu państwa otrzyma w najbliższych dniach śląski NFZ. Zgodnie z instrukcją centrali fundusz przeznaczy je na zapłacenie nadwykonań, ale tylko szpitalom.
Największe ośrodki onkologiczne chciałyby jeszcze większych pieniędzy na leczenie. Trudno zrozumieć po co, skoro już dziś nie nadążają z przyjmowaniem pacjentów, więc ustawiają ich w coraz dłuższych kolejkach.
332 lekarzy zatrudnionych w szpitalach na Śląsku i Podbeskidziu wypowiedziało już klauzulę opt-out - nie chcą pracować dłużej niż 48 godzin tygodniowo. W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Rybniku zrobiło to 34 doktorów. Ordynatorzy mają tam tydzień na przedstawienie dyrekcji, jak zamierzają obsadzić dyżury w styczniu.
Ponad 300 lekarzy zatrudnionych w śląskich szpitalach wypowiedziało umowy opt-out. To niewiele, biorąc pod uwagę liczbę lekarzy w województwie. Ale szpitale i tak będą miały wielki kłopot z zapewnieniem pacjentom opieki.
Szpitale znów narzekają na NFZ. Wprawdzie ryczałt na pierwsze miesiące przyszłego roku jest taki sam jak teraz, ale za to fundusz w znaczącym stopniu chce zmniejszyć wydatki na takie zabiegi jak zaćmy i wszczepiania endoprotez.
Telefony, usilne prośby. Byle coś przyspieszyć, byle chory na raka nie musiał tygodniami i miesiącami czekać w kolejce na wizytę, konsylium, operację. I to nie z powodu bezdusznego NFZ-etu. Często sami lekarze skazują chorego na długie czekanie.
Wśród 50 najbardziej zadłużonych szpitali samorządowych w Polsce jest aż 12 z terenu województwa śląskiego. Połowa z tej dwunastki to placówki podległe marszałkowi województwa. W ciągu ostatnich dwóch lat ich długi urosły łącznie o ponad 70 mln zł.
Niewielki prywatny szpital w Bielsku-Białej jest w stanie wykonać do końca roku prawie tysiąc dodatkowych operacji zaćmy, a duży szpital wojewódzki tylko nieco ponad sto. Prywatne centrum diagnostyczne w Katowicach zmniejszy kolejkę na rezonans magnetyczny o kilka tysięcy pacjentów. Duży szpital uniwersytecki o ani jednego. Jak to możliwe?
Od 2 października trwa protest głodowy rezydentów. Młodzi lekarze domagają się m.in. wzrostu finansowania służby zdrowia do 6,8 proc. PKB w ciągu trzech lat. To minimum zabezpieczające potrzeby zdrowotne Polaków na elementarnym poziomie. Ich zdaniem dopiero to realnie pozwoli na skrócenie kolejek pacjentów.
W województwie śląskim gwałtownie wzrasta zachorowalność na wirusowe zapalenie wątroby typu A, czyli żółtaczkę pokarmową. W całym zeszłym roku odnotowano tylko trzy przypadki. W tym do końca września już 142.
Klinika Dentator w Ostrawie chwali się, że bez ograniczeń leczy zęby niepełnosprawnym ze Śląska w znieczuleniu ogólnym. Bez ograniczeń dzięki temu, że wozi ich do Czech. Śląski NFZ podejrzewa w tym oszustwo.
Dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Dąbrowie Górniczej zawiadomił NFZ, że jego placówka nie udziela nocnej i świątecznej opieki medycznej, bo nie ma chętnych do tego lekarzy. Inne szpitale zapewne chętnie zrobiłyby to samo, bo śląski NFZ za mało płaci.
Kto był kiedyś w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej w nocy albo w weekend, ten wie, że to nie jest miłe miejsce. Wtedy nagle jakby pół miasta zaczynało odczuwać różne mniejsze i większe dolegliwości.
Pierwsze szpitale, które weszły do tzw. sieci, podpisały umowy ze śląskim NFZ na czwarty kwartał, a tym samym zgodziły się na przyznane im ryczałty. W poniedziałek zrobią to zapewne wszystkie, choć nie są zadowolone z przyznanych pieniędzy.
O 27,2 zł wzrośnie od października tzw. stawka bazowa, na podstawie której śląski NFZ wylicza szpitalom ryczałt na izbę przyjęć. Te pieniądze mają szpitalom starczyć m.in. na 800-złotowe podwyżki dla ratowników obiecane im przez ministra zdrowia.
NFZ podał szpitalom kwoty ryczałtów, jakie otrzymają w czwartym kwartale po wejściu w życie sieci szpitali. Nie wszyscy są zadowoleni. Na przykład z tego, że pielęgniarka ma w nocy dojechać do domu pacjenta z zastrzykiem za 1 zł.
Dr Iwona Filipecka jako pierwsza na Podbeskidziu przeprowadziła dziś zabieg usunięcia zaćmy z równoczesnym wszczepem soczewki torycznej i mikroimplantu iStent u pacjenta chorującego na jaskrę.
W Centrum Badawczo-Rozwojowym w Kostkowicach koło Skoczowa kardiolodzy przeprowadzili sześć zabiegów wszczepienia pierwszej polskiej sztucznej zastawki. Pacjentkami były owce. Wszystkie czują się dobrze. To otwiera możliwość rozpoczęcia badań klinicznych z udziałem ludzi.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.